sobota, 22 lipca 2017

Zakupy z The Body Shop

Witajcie!
Jak już Wam pewnie wspominałam przełom czerwca i lipca to czas letnich wyprzedaży w UK.
Ja zwykle w tym okresie, pozwalam sobie na małe zakupowe szaleństwo.
Uzupełniam wtedy swoją garderobę, a także robię znacznie większe zakupy kosmetyczne.
Poluje wtedy na moje ulubione marki kosmetyczne i robię małe zapasy, gdyż pozwala mi to w pewnym sensie oszczędzić trochę kasy, gdyż nie muszę potem płacić pełnowymiarowej ceny za moich kosmetycznych ulubieńców.

Jakiś czas temu skuszona dużą promocją w internetowy sklepie The Body Shop, zrobiłam "małe" zamówienie. Jeśli jesteście ciekawi co tym razem wpadło do mojego koszyka to zapraszam Was do czytania.


W serii Fuji Green Tea zakochałam się od jej pierwszego powąchania.
Powiem Wam, że ja osobiście bardzo lubię zapach zielonej herbaty czy to kosmetykach czy też perfumach. Pamiętam też, że moja miłość do tego aromatu narodziła się po powąchaniu wody toaletowej Green Tea od Elizabeth Arden.
Więc jak tylko ujrzałam, że seria z zieloną herbatą objęta jest promocją, to wiedziałam, że nie odmówię sobie jej zakupu. Skusiłam się na mydełko złuszczające które zawiera prawdziwe liście zielonej herbaty (£1.50), scrub do  ciała (£4.50), żel pod prysznic (£2.10), balsam do ciała o konsystencji żelu (£2.70) oraz nawilżający sorbet (£2.70), który zawiera innowacyjną  formułę chłodzącą, która myślę, że podczas lata sprawdzi się idealnie.



Pinita Colada to kolejny zapach który kojarzy mi się z latem.
Ale czemu się dziwić. Czyż aromat dojrzałych ananasów i kokosów nie kojarzy nam się z wakacjami na jakiejś rajskiej wyspie? Mi ten zapach przywodzi na myśl słonce, palmy oraz gorący piasek pod stopami.
Scrub (£4.50) z dodatkiem tartego kokosa ma za zadanie wygładzić nasz skórę, natomiast sorbet (£3.30) do ciała ma zadbać o jej chłodne i orzeźwiające nawilżenie.



Kolejny orzeźwiający kosmetyk który idealnie sprawdzi się na upalne dni to Virgin Mojito Sorbet (£3.30).
Jego zadaniem jest nie tylko nawilżyć nasze rozgrzane słońcem ciało, ale także je schłodzić.
Połączenie orzeźwiającego aromatu świeżej mięty z odrobiną soku wyciśniętego z limonki powoduje, że sorbet pachnie jak prawdziwe mojito.



Dodatkowo skusiłam się jeszcze na dwa kosmetyki, których nuty zapachowe nie kojarzą się raczej z latem.
Mowa tutaj o mgiełce do ciała Red Musk (£2.55) oraz balsamie Spice Apple (£2.70) którego zapach bez wątpienia kojarzy mi się ze świętami.


Seria Red Musk jest to pierwszy  kobiecy zapach z kolekcji The Body Shop, który nie zawiera żadnych nut kwiatowych, tylko mieszankę piżma oraz przypraw. Jest on na pewno intrygujący i tajemniczy, który idealnie sprawdzi się na wieczór.  Jego nuty to: pieprz, cynamon, tytoń oraz piżmo.



Jeśli natomiast chodzi o jabłkowy balsam do ciała, to zakupiłam go ze względu na jego piękny zapach, który przez swój jabłkowo-cynamonowy aromat kojarzy mi się z Bożym Narodzeniem.  Kiedyś już miałam kilka kosmetyków o tej nucie zapachowej i sprawdziły się one u mnie idealnie, właśnie przez ten aromatyczny zapach który działał na mnie relaksująco i odprężająco.

To całe moje zamówienie ze sklepu The Body Shop.
Już nie mogę się doczekać kiedy otulę swoje ciało tymi pięknymi aromatami.
Coś czuję, że lato tego roku będzie u mnie wyjątkowo pachnące.

Pozdrawiam
:)

środa, 19 lipca 2017

Instagram

Witajcie!
Dzisiaj zapraszam Was na przegląd fotek z mojego Instagrama.  
Jeśli mnie jeszcze tam nie śledzicie, to serdecznie zapraszam, będzie mi naprawdę miło.


Małe zakupy  z jednego z moich ulubionych sklepów kosmetycznych czyli z The Body Shop.
Powyższe zakupy poczyniłam pod kątem wakacyjnych wyjazdów. 
Nie są to jednak jedyne zakupy kosmetyczne jeśli chodzi o ten sklep, ale o nich napiszę Wam kiedyś indziej.


Czas na herbatkę :)


 Maskara Rodial jako dodatek do sierpniowego magazynu Red. Ach jak ja lubię takie gratisy.


 Super książka, którą Wam serdecznie polecam. Więcej o niej przeczytacie tutaj.


Chodząca i żywa reklama lokalnej kwiaciarni.
Piszę żywa, gdyż do skonstruowania tych pięknych "ubrań" użyto tylko żywych kwiatów.


Kwiaty bez okazji cieszą najbardziej ;)

 Czyż nie są piękne ?


 Nic tylko siadać do stołu.


 Już się nie mogę doczekać kiedy będą idealne do jedzenia...


 Niedzielne przyjemności.


 Wieczny śpioch.


Uwielbiam takie urokliwe londyńskie zakątki.

To tyle z mojej strony na dzisiaj.
Ja uciekam do pozostałych obowiązków, a Wam życzę miłego wieczoru.

Pozdrawiam
:)

poniedziałek, 17 lipca 2017

Prokurator - Paulina Świst

Witajcie!!
Jeszcze kilka lat temu rzadko sięgałam po książki polskich autorów. Pewnie dlatego iż wydawało mi się, że zagraniczni pisarze tworzą znacznie lepsze dzieła niż nasi rodzimi. Tak to już jest, "Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie". Jednak od jakiegoś czasu to się zmieniło i teraz coraz częściej sięgam po polskie książki, i muszę stwierdzić, że są one naprawdę dobre. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że niektóre pozycje dorównują światowym bestsellerom jeśli chodzi o tematykę kryminalną. Tak więc nie pozostaje mi nic innego, jak tylko trzymać kciuki za polskich pisarzy i ich dzieła które jeszcze nie powstały.

Dzisiaj chciałam się skupić na ostatniej książce która wpadła w moje ręce totalnie przypadkiem.
Mowa tutaj o książce Pauliny Świst "Prokurator".






Trzydziestoletnia, niezwykle atrakcyjna Kinga Błońska jest szczęśliwą kobietą. To znaczy była. Od wielu lat dzieliła życie z tym samym mężczyzną a zawodowo, jako błyskotliwa adwokatka, odnosiła sukcesy na sali sądowej. Teraz jednak fortuna przestała jej sprzyjać: nie dość, że przyłapała męża na zdradzie, to musiała również podjąć się prowadzenia sprawy groźnego bandyty „Szarego”. Co gorsza, „Szary” jest jej przyrodnim bratem, z którym od dawna nie miała – i nie chciała mieć – nic do czynienia.
Wydarzenia ostatnich tygodni postanawia odreagować w dyskotece. Po raz pierwszy w życiu ma ochotę zachować się nieodpowiedzialnie… i udaje się jej to aż za bardzo. Ląduje w mieszkaniu Łukasza, którego dopiero co poznała na parkiecie. Po niesamowitych miłosnych uniesieniach, zaspokojona seksualnie, ale skacowana moralnie, ukradkiem wraca do domu. Zaledwie kilka godzin później przekonuje się, że pech upodobał ją sobie na dobre: "facet na jedną noc" okazuje się prokuratorem prowadzącym sprawę jej przyrodniego brata. Jakby tego było mało, wszystko wskazuje na to, że pozasłużbowe kontakty Kingi i Łukasza nie ograniczą się do jednego gorącego spotkania… 



Po przeczytaniu opisu książka od razu mnie zainteresowała. Pewnie dlatego, że jak widzę napis kryminał to od razu zapalam się do czytania. Jedyne co mnie trochę zdystansowało na początku to wzmianka, że o ostrym seksie. Nie powiem, że ta tematyka mnie jakoś razi, ale po fali "sukcesu" książki "50 twarzy Greya"  przez którą ja, mimo szczerych chęci, jakoś nie mogłam przebrnąć, obawiałam się, że i ta pozycja będzie bazować głównie na tej tematyce. Jednak tak się nie stało. Mimo iż w książce nie brakuje tego typy scen, to są one tak podane czytelnikowi, że nie ma tu mowy a jakimkolwiek zgorszeniu.  Wszystko jest bardzo fajnie napisane z lekkim pieprzykiem jednak bez zbędnych opisów.

Sama akcji książki jest dość dynamiczna i trzyma nas w napięciu, przez ci czyta się ją bardzo  łatwo i szybko.
Na plus trzeba zaliczyć brak zbędnych opisów, a także krótkie podrozdziały, które mi osobiście bardzo ułatwiają czytanie.

Jeśli chodzi o gatunek to mamy to połączenie kryminału, sensacji, trochę romansu, thrillera prawniczego, a także w pewnych momentach ma się też wrażenie, że czyta się erotyk. Myślę, że taki mix gatunków jest bardzo ciekawy, no i trzeba się także wykazać sztuką łączenia tego wszystkiego w jedną całość. Myślę, że autorce się to tutaj bezwątpienia udało.

Jest to pozycja która nie tylko zapewni nam mocne wrażenia, ale także porcję śmiechu w postaci ciętych ripost głównych bohaterów. Ja osobiście Wam bardzo polecam tą książkę, myślę, że czas spędzony z nią minie Wam bardzo szybko.

Pozdrawiam
:)




niedziela, 16 lipca 2017

Herbaciany Przewodnik Madame Chic - cz. III

Witajcie!!
Jak mówi stare chińskie przysłowie  "Lepsze trzy dni bez jedzenia niż dzień bez herbaty". 
Jeśli i wy możecie się pod nim podpisać to zapraszam Was dzisiaj na ostatnią już część herbacianego przewodnika. Tym razem skupimy się na herbatach ziołowych, które ja notabene bardzo lubię, a najczęściej sięgam po nie wieczorową porą. Taki ziołowy napar nie tylko dobrze wpływa na mój organizm ale także wycisza mnie po ciężkim, stresującym dniu.




- HERBATA ZIOŁOWA - właściwie mieszanka ziół, przypraw oraz innych składników roślinnych. Herbatki ziołowe nie zawierają kofeiny i mają dobroczynny wpływ na nasz organizm ze względu na wysoki poziom antyoksydantów. Istnieje zbyt dużo rodzajów tych herbat, aby wymienić je tutaj wszystkie, dlatego skupimy się tylko na tych najpopularniejszych. Ponieważ są one bezkofeinowe, można je pić o każdej porze dnia, aż do późnego wieczoru, bez obawy o to, że zakłócą nam sen. Wiele herbatek wspomagających trawienie dobrze jest pić po obfitych posiłkach.

- RUMIANKOWA - słynie z tego, że pomaga na żołądek i ułatwia zasypianie. To łagodna ziołowa herbatka o naparze koloru bladożółtego. Najlepiej pić ją bez dodatków albo z miodem i cytryną.

- ŻEŃSZENIOWA - wytwarzana z kłącza żeń-szenia, jest popularnym środkiem na trawienie. Wspaniale remedium na kiepskie samopoczucie. Jej mocny, cierpki smak cudownie komponuje się z miodem i cytryną.

- CYTRYNOWO-IMBIROWA - ta herbatka jest banalnie prosta do zrobienia - nalej do kubka gorącej wody i wciśnij połówkę cytryny. Dodaj miód i utarty imbir. Jest to świetny napój na jesienną chandrę.

- MIĘTOWA - zalej liście mięty pieprzowej gorącą wodą, a otrzymasz nie tylko pyszną herbatkę, lecz również środek na trawienie, łagodzący stres oraz wspomagający odchudzanie - wszystko w jednej filiżance. Podana z miodem smakuje bosko.

- OWOC DZIKIEJ RÓŻY - kapitalny na grypę i nieprzeziębienia, wspomaga trawienie. Herbata z dzikiej róży odznacza się łagodnym, kwiatowym smakiem oraz piękny, ciemnoróżowym kolorem i jest bardzo aromatyczna.

- ROOIBOS - znana również jako herbata z czerwonokrzewu, pochodzi z Afryki i ma łagodny smak oraz głęboki, rubinowy kolor. Można ją pić bez niczego lub z dodatkiem mleka i cukru.
  
A Wy lubicie ziołowe herbatki?
Jeśli tak, to piszcie jakie są wasze ulubione ?

Pozdrawiam i życzę udanej niedzieli.

;)

czwartek, 13 lipca 2017

Czerwcowy Glossybox - Edycja UK

Witajcie!
Dzisiaj zapraszam Was na odsłonę czerwcowego pudełeczka Glossybox.
Jeśli jesteście ciekawi, co tym razem się w nim znalazło, to serdecznie Was zapraszam na dzisiejszy post.


Cała zawartość pudełeczka prezentuje się następująco. 


- BEAUTYPRO - Black Diamond Maseczka do twarzy
Kosmetyki z węglem ostatnimi czasy robią prawdziwą furorę na rynku kosmetycznym.
Czy tak samo będzie w przypadku tej maski do twarzy, zobaczymy. Ja osobiście bardzo lubię stosować tego typu kosmetyczne nowości do twarzy, więc na pewno z chęcią  sięgnę po ten produkt. Tak jak już wspomniałam powyżej, maseczka zawiera węgiel drzewny który ma pomóc w usuwaniu wszelakich zanieczyszczeń z naszej twarzy. Nie jest to produkt pełnowymiarowy, jednak myślę, że 7ml maseczki starczy nam na kilkakrotne jej użycie. Tym bardziej, że tego typu maski stosuje się zwykle tylko na strefę T.
Zestaw trzech sztuk tej maseczki kosztuje £4.95.


- 111 SKIN - Krem pod oczy 
Kremy pod oczy bardzo lubię i używam ich codziennie. Wiadomo latka lecą więc trzeba dbać o tą delikatną okolicę twarzy ;). Z tego kosmetyku naprawdę się cieszę, gdyż marka 111 Skin to tanich nie należy (pełnowymiarowe opakowanie tego kremu kosztuje aż £110, ja natomiast otrzymałam 5ml produktu). Więc fajnie, że będę mogła coś z niej przetestować. Krem posiada pompkę co mnie cieszy, gdyż pozwala to na zużycie kosmetyku do końca, a także ułatwia jego aplikację. Krem ma za zadanie niwelować drobne zmarszczki, usuwać cienie, obrzęki oraz nawilżyć delikatną skórę pod oczami.


- SLEEK - Kredka do ust
Kredka do ust jest w bardzo ładnym koralowy odcieniu, który mi osobiście odpowiada. Myślę, że na wakacje sprawdzi się on idealnie. Kosmetyk ma za zadanie delikatnie powiększyć nasze usta, przez co po jej aplikacje możemy wyczuć delikatne mrowienie. Mi osobiście to w ogóle nie przeszkadza, mimo iż w porównaniu do innych tego typu produktów, mrowienie jest dość intensywne. 
Produkt pełnowymiarowy o wartości £5.50.


- ENESS COSMETICS - Krem do rąk 
Krem zawiera kompozycję trzech olejów (arganowy, ylan ylang, oraz abyssinian) których zadaniem jest nawilżenie dłoni  a także poprawienie kondycji naszych paznokci. 
Produkt pełnowymiarowy o wartości £6.50.


- BATISTE - Termoochronny spray nabłyszczający do włosów 
Ten produkt sprawdzi się idealnie na lato gdyż jego zadaniem jest nie tylko nabłyszczenie naszej fryzury, ale także ochrona jej przed szkodliwym promieniowaniem UV. Spray dodatkowo chroni nasze pasma przed wolnymi rodnikami a także przed wysoką temperaturą do 230C. Produkt zawiera witaminę E, olek Inca Inchi, a jego odżywcza formuła opracowana jest na bazie kreatyny. Ponieważ ja nie prostuję włosów ani ich specjalnie też nie stylizuję (od czasu do czasu używam tylko suszarki), będę go używać głównie jako nabłyszczacz. 
Produkt pełnowymiarowy o wartości £4.49


- MANNA KADAR COSMETICS - Rozświetlacz do twarzy
Po tego typu kosmetyki najczęściej sięgam latem. Lubię jaki twarz się delikatnie mieni w słońcu, od razu wydaję się bardziej promienna i wypoczęta. Ten produkt można używać solo albo też zmieszać go z naszym ulubionym podkładem do twarzy. 
Produkt pełnowymiarowy o wartości £22.50


 Ja powiem Wam, że tak średnio jestem zadowolona z tego pudełeczka.
Jednak mimo wszystko i tak z chęcią przetestuję te kosmetyki, gdyż są one dla mnie totalnymi nowościami.
A jak to przy nowościach bywa, może się i zdarzyć tak, że znajdę pośród tej zawartości kilka perełek które zagoszczą na dłużej w mojej kosmetyczce.

A Wy co sądzicie o tm pudełeczku??

Pozdrawiam
;)

sobota, 8 lipca 2017

Nowości Kosmetyczne

Witajcie!
Tak jak już Wam wspominałam w jednym z wcześniejszych postów, w UK właśnie nastał czas letnich wyprzedaży. Ja póki co nie szaleje, no może poza wczorajszymi zakupami w Harrodsie (skusiłam się na cztery nowe zapachy), ale o tym kiedyś indziej. Dzisiaj natomiast chciałabym Wam pokazać moje małe zakupy ze sklepu The Body Shop oraz jeden balsam  do ust, który chodził już za mną od dłuższego czasu. Tak więc zapraszam ;).


Jak pewnie zauważyliście większość kosmetyków z TBS to miniaturki, które w okresie wakacyjnym na pewno się przydadzą. Zresztą powiem Wam, że ja osobiście lubię testować nowości które są w małych pojemnościach, zanim zdecyduję się za zakup pełnowymiarowego kosmetyku. Pozwala mi to poprostu zaoszczędzić rozczarowań.


Seria z zieloną herbatą chodziła za mną już od dłuższego czasu. Jak dla mnie ten zapach jest obłędny i idealnie pasuje na letnie wieczory, gdyż nie jest duszący. Póki co skusiłam się na masełko do ciała, jednak myślę, że jeszcze coś kupię z tej serii ze względu na ten piękny orzeźwiający zapach. Cena tego masełka to £2.


 Toniki z TBS zawsze się u mnie super sprawdzają. Tym razem zdecydowałam się na trzy miniaturki czyli: tonik odświeżający (£1.5), tonik z drzewem herbacianym (£1.5) oraz z aloesem (£1).


Skusiłam się też na mały żel do mycia twarzy z wodorostami który podobno także zmywa makijaż. Jego cena to tylko £1.5.


I na koniec coś co dla mnie jest nowością jeśli chodzi o tą firmę, czyli bomby go kąpieli. Ja póki co, tego typu kosmetyków używałam tylko z Lush'a, i byłam zawsze z nich bardzo zadowolona. Jak będzie w tym przypadku zobaczymy. Llinię Smoky Poppy znam, gdyż miałam z niej już kilka kosmetyków. Zapach bardzo mi się podoba, mimo iż jest on trochę męski (przynajmniej w moim odczuciu). W opakowaniu znajdują się 3 duże kule, natomiast fajnym rozwiązaniem jest to, że każda z kul została już przecięta na pół. Uważam, że jest to dobrze przemyślane, gdyż czasami te kule są tak intensywne, że naprawdę szkoda wrzucać je całe do wanny, skoro jedna może nam wystarczyć czasami i na dwie kąpiele. Cena tych kul też była bardzo atrakcyjna gdyż zapłaciłam za nie £2.50.


I na koniec balsam który już od dawna chciałam wypróbować. Mowa tutaj oczywiście o słynnym jajeczku marki EOS. Ja skusiłam się na wersję mleczko kokosowe. Pierwsze wrażenia jak najbardziej na plus, i mam też nadzieję, że tak już zostanie. Jego cena to £3.



Oczywiście to nie wszystkie moje zakupy kosmetyczne, jednak nie chcę Was nimi za bardzo zanudzać, wiec postanowiłam, że podzielę ten post na kilka części. W kolejnej przedstawie Wam moje łupy zapachowe i kilka nowości kosmetycznych marki Clarins. Tak wiec jeśli lubicie tego typu posty to proszę do mnie zaglądać.

Pozdrawiam i życzę udanego dnia.
;)

niedziela, 2 lipca 2017

Herbaciany Przewodnik Madame Chic - cz. II

Witajcie!
Dzisiaj zapraszam Was na kolejną część herbacianego przewodnika.
Tak więc łapcie filiżankę w ręce i siadajcie do czytania. Miłej lektury Wam życzę.




- OOLONG: tradycyjna chińska herbata o niewielkiej zawartości kofeiny, smakowo sytuuje się między czarną a zieloną. Przypisuje jej się właściwości odchudzające. Ma rozkoszny, delikatny smak i nie wymaga dodawania mleka ani cukru. Doskonała do picia zarówno rano, jak i po południu.


- HERBATA ZIELONA: pochodząca z Chin i Japonii herbata z zawartością kofeiny. Wspaniałe  źródło antyoksydantów, słynie ze swoich niesamowitych właściwości zdrowotnych. Wszystkie zielone herbaty są pyszne bez żadnych dodatków, ale można podawać je z miodem albo cytryną. Odpowiednie do picia rano i po południu. 

- GUNPOWDER: najpopularniejsza odmiana chińskiej zielonej herbaty. Jej listki zwijane są w malutkie kulki, które otwierają się w trakcie parzenia.

- LUNG CHING ( DRAGON'S WELL, SMOCZA STUDNIA): herbata o łagodnym, lekko przypalonym aromacie.

- SENCHA: delikatna, orzeźwiająca japońska zielona herbata, której listki przypominają malutkie igiełki.

- JAŚMINOWA: mieszanka zielonych herbat wzbogacona esencją z kwiatów jaśminu. Ma rewelacyjny aromat - to prawdziwa uczta dla zmysłów.

- HERBATA BIAŁA:  znana z wysokiej zawartości antyoksydantów, zawiera kofeinę. Wiele białych herbat jest aromatyzowanych nutami owocowymi lub kwiatowymi (cudowna jest biała brzoskwiniowa). Mają jasną barwę, delikatny, subtelny smak i świetnie smakują z miodem.


W trzeciej, już ostatniej części z tego cyklu, będzie o herbatach ziołowych.
Jeśli tak jak ja, lubicie sobie przed snem wypić filiżankę tego aromatycznego napoju, to serdecznie zapraszam Was na kolejny post o tej tematyce.

Pozdrawiam.
:)