niedziela, 22 kwietnia 2018

Brytyjskie rekordy Guinessa

Witajcie!
Nie wiem czy wiecie, że Guinness od piwa i Guinness od rekordów to ta sama osoba.
Ja przyznam się, przez długi czas o tym nie wiedziałam. Ale jak do tego doszło?
Otóż w maju 1951 roku sir Hugh Beaver, dyrektor generalny browaru Guinness, podczas polowania pokłócił się ze znajomym o to, który europejski ptak łowny jest najszybszy. Pod uwagę brane pyły: siewka złota, szkocka kuropatwa oraz głuszec właściwy. Braver szybko się zorientował, że takich informacji nie można znaleźć w żadnym z podręczników. Wtedy też zrozumiał, że podobnych pytań i dyskusji w angielskich pubach jest więcej. Aby temu jakoś zaradzić wpadł na pomysł książki sygnowanej marką firmy, która definitywnie rozstrzygałaby wszystkie tego typu spory. Aby książka przyciągnęła czytelników postanowił, że najlepiej będą się sprzedawać informacje które będą miały charakter humorystyczny ciekawostek, jednak rzetelnie udokumentowanych. 

Pierwszy nakład książki miał tylko 1000 egzemplarzy i rozszedł się na pniu. Nie muszę chyba dodawać, że książka z miejsca stała się bestsellerem w Wielkiej Brytanii. W kolejny roku księga Guinessa została została wydana także w Stanach Zjednoczonych już w liczbie 70 000 egzemplarzy. Nikt się nie spodziewał tak wielkiego sukcesu książki, której historia zaczęła się tak niepozornie. Dziś Guinness ma swoją siedzibę w Londynie, jednak jego liczne oddziały się rozsiane po całym świecie, dokładnie w 120 krajach, a książka ukazuje się aż w 37 wersjach językowych.

Guinness World Records co roku otrzymuje  około 60tysięcy wniosków z całego świata. Dużej liczbie osób z tej grupy udaje się uzyskać certyfikat. Jednak najbardziej prestiżowe jest dostanie się do wydawanej co roku "Księgi rekordów Guinnessa." Co roku zawiera ona maksymalnie 4 tysiące najciekawszych rekordów. Warto dodać, że otrzymanie certyfikatu nie niesie za sobą żadnych korzyści majątkowych, gdyż Guinness World Records działa wyłącznie na zasadzie instytucji oceniającej. Nagrodą jest więc tylko satysfakcja uczestników, a rejestracja ma wymiar symboliczny.

Więc skoro już wiemy jak to wszystko się zaczęło to chyba pora na kilka rekordów Guinnessa z angielskiego podwórka :

Najbardziej wytatuowaną kobietą w Anglii jest Isobel Varley z Yorkshire, której ciało jest w 93 procentach pokryte jest tatuażami.

 Brytyjczyk David Morgan z Burford posiada kolekcję 137 pachołków drogowych. Wszystkie są różnych kolorów i wielkości. Specjaliści obliczyli, że ma on ponad 2/3 typów pachołków jakie do tej pory wyprodukowano.


 Ann Atkin z Devonu jest z kolei miłośniczką krasnali ma ich ponad 2500, a wszystkie je trzyma w "Rezerwacie Gnomów"' w West Putford.


Najniższa supermodelka na świecie to Kate Moss mierząca 169 cm.


Najgłośniejszy mruczący kot to Smokey z Northampton, który mruczy z głośnością prawie 93dB, oznacza to,  że zagłusza nawet ruch uliczny. Jego właścicielka śmieje się, że brzmi to mniej więcej tak, jakby połknął gruchającego gołębia.

I jeszcze kilka kocich rekordów z wysp:
  • Za największą pogromczynię myszy uważa się kotkę "pracująca" dla gorzelni Glenturret Distillery.  Kiedy umarła w wieku 24 lat, miała na swoim koncie 28.899 myszy. Codziennie udawało jej się upolować trzy.

  • Najstarszy kot pochodził również z Wielkiej Brytanii. Kot o imieniu Puss, zmarł w 1939 roku mając 36 lat. 

  • Najstarsza kocia mama, Kitty, pochodząca także z wysp, ostatnich kociąt doczekała się wieku 30 lat. W sumie była mamą 218 kociaków.

  • Najliczniejszy koci miot przyszedł na świat w 1970 r. w Wielkiej Brytanii. Kotka syjamska urodziła aż 19 kociąt.  

****


Mam nadzieję, że post przypadł Wam do gustu.
Trzymajcie się ciepło i do następnego.

Pozdrawiam.
;)

sobota, 14 kwietnia 2018

Królowa Elżbieta II - Ciekawostki cz. II

Witajcie!!
Cieszę się, że poprzedni post dotyczący ciekawostek z życia królowej Elżbiety II tak ciepło przyjęliście. 
Najwidoczniej nie tylko ja lubię sobie poczytać o dynastii Windsorów :).
Dzisiaj czas na kolejną garść ciekawostek dotyczących królowej Elżbiety II.
Zapraszam!


  • Elżbieta odkąd w wieku 27 lat wstąpiła na tron, po dziś dzień codziennie spędza co najmniej trzy godziny czytając dokumenty z ministerstw, urzędów i ambasad. 

  • Królowa jest pierwszą monarchinią w historii Wielkiej Brytanii, która obchodziła Diamentowe Gody, czyli 60 rocznicę ślubu.

  • Elżbieta i Filip pierwszy raz spotkali się na ślubie kuzynki Filipa

  • Zaręczyny Elżbiety i Filip ogłoszono 7 lipca  w 1947, a zaręczynowy pierścionek został wykonany z diamentów pochodzących z tiary matki Filipa. 

  • Królowa i Filip pobrali się w Opactwie Westminsterskim 20 listopada w 1947, a w ceremonii ślubnej uczestniczyło 2000 zaproszonych gości.

  • Z okazji zaślubin młoda para otrzymała ponad 2500 prezentów, a do Pałacu Buckingham przyszło ponad 10 000 telegramów z gratulacjami. 

  • Koronacja królowej odbyła się 2 czerwca 1953 roku, a jej mąż Filip jako pierwszy złożył hołd jej wysokości. 

  • Elżbieta i Filip mają czworo dzieci: Karola, Annę, Andrzeja i Edwarda.

  • Królowa jako pierwsza monarchini brytyjska doczekała rozwodu trójki swoich dzieci.

  • Królowa przemawia do narodu w każde Boże Narodzenie z wyjątkiem 1969 roku, kiedy to zdecydowała, że rodzina królewska gościła na wizji zbyt często.

  • Wszystkie przemówienia królowa pisze sama, odnosząc się do bieżących wydarzeń oraz własnych doświadczeń.

  • Stroje królowej są zwykle bardzo kolorowe, żeby łatwo można ją było dostrzec,  wszystko włącznie z butami rękawiczkami ma szyte na miarę.

  • Królowa preferuje stare angielskie marki. Ma wielką słabość do kaloszy marki Hunter, oraz apaszek Hermes.
 
  • O jej ubrania dba garderobiana Angela Kelly, która jako jedyna osoba ma prawo wejść do królewskiej przymierzalni.

  • Elżbieta jest oficjalnie głową 32 państw i terytoriów, które razem stanowią jedną szóstą powierzchni Ziemi, co tym samym czyni ja najbogatszą kobietą na świecie.

  • Królowa wciąż ma ponad 400 spotkań rocznie, jest tez najwięcej podróżującą królową w historii. Jako pierwszy władca Wielkiej Brytanii stanęła na placu Czerwony, odwiedziła Chiny, była w meczecie oraz hinduskiej świątyni.  

  • Królowa uwielbia spędzać czas w swoich wielskich posiadłościach, gdzie oddaje się namiętnie polowaniom, które bardzo lubi, oraz jeździe konnej.

  • Pałac Buckingham, od 1837 roku jest oficjalną rezydencją królowej, nie należy jednak do jej osobistego majątku.

  • Królowa posiada także liczne kosztowności. Najcenniejsze królewskie klejnoty należą się jej tylko tytularnie, więc nie może ich sprzedać ani nikomu podarować. 


  • Królewskie korony, berła i biżuteria, w tym dwa największe i najczystsze na świecie brylanty Cullinan i Cullinan II, spoczywają w skarbcu koronnym w Tower, pilnowane przez strażników i kruki. Legenda o krukach mówi, że jeśli odlecą one z Tower, oznaczać to będzie koniec monarchii. Żeby temu zapobiec, ptakom podcina się skrzydła.

  • Królowa posiada jednak także osobistą biżuterię do której zaliczają się lincze tiary, diademy oraz broszki. 

  • Królowa jest właścicielką dna morskiego w odległości 12 mil morskich od brzegów Wielkiej Brytanii. Czyli wszystkie wieloryby pływające w tych wodach należą także do królowej.

  • Własnością królowej są także łabędzie zamieszkujące Tamizę.

  • Królowa wystąpiła w filmie reklamowym, promującym otwarcie Igrzysk Olimpijskich w 2012 roku. Na ekranie pojawiła się z Danielem Craigiem, który odgrywał rolę agenta Jej Królewskiej Mości Jamesa Bonda.

  • Mówi się, że królowa żyje skromnie i oszczędnie, sama wieczorem gasi światło, a na śniadanie je kukurydziane płatki lub tosty z pomarańczową marmoladą. Bardzo lubi też tradycyjną angielską kuchnię, czyli pieczone mięso, puddingi oraz maślane ciasteczka. 

Podobno gazety, które królowa czyta rano, są wcześniej prasowane żelazkiem, aby nie brudziły.  Fani serialu "Downton Abbey" pewnie pamiętają ta scen. 

****

Pozdrawiam i życzę miłego weekendu!


niedziela, 8 kwietnia 2018

Marcowy Glossybox - Edycja UK

Witajcie!
Dzisiaj zapraszam Was na odsłonę marcowego pudełeczka Glossybox. 
Tak wiec jeśli jesteście ciekawi czy i tym razem zawartośc przypadła mi do gustu, to zapraszam Was do dalszej lektury.


- LA THEORIE DES VOLCANS - Wulkaniczna maseczka 
Ten produkt to tak naprawdę 2 w 1, gdyż jest ro zarazem maseczka jak i peeling do twarzy.
Maseczkę miała już okazję używać i muszę stwierdzić, że bardzo przypadła mi ona do gustu.
Produkt nakładamy na twarz na dwie minuty, a następnie po upływie tego czasu wykonujemy masaż.
Maseczka zawiera drobinki które bardzo dobrze ścierają martwy naskórek. Dodatkowo produkt bardzo ładnie pachnie, a cera po jej użyciu jest mięciutka i bardzo dobrze oczyszczona.
Ten kosmetyk już kiedyś pojawił się w jednym z pudełeczek,  jednak jest on tak dobry, że w ogóle mi to nie przeszkadza. Wręcz się cieszę, że ponownie będę mogła go używać, tym bardziej, że nie jest to najtańszy kosmetyk.
Produkt pełnowymiarowy o wartości £26.50.


 - FIGS &ROUGE - Serum/Baza pod podkład
Jest to tak naprawdę wielofunkcyjny produkt do twarzy.
Czasami z kosmetykami które są do wszystkiego jest tak, że są do niczego. Jak będzie z tym czas pokaże, gdyż jeszcze nie miałam okazji go używać.
Produkt ma działać na zasadzie bazy pod podkład, której zadanie jest  wygładzenie, zmatowienie cery, a także zminimalizowanie naszych porów. 
Produkt pełnowymiarowy o wartości £35.


 - MUDMASKY - Maseczka na noc
Ostatnimi czasy maseczki noce cieszą się dużą popularnością. Stosuje się na noc jak krem, a rano zmywa się je  ciepłą wodą. Zwykle formuła tych maseczek jest taka, że przez noc zdążą się one wchłonąć w naszą cerę. Kilka maseczek o tej formule już miałam i muszę przyznać, że niektóre efekty ich stosowania naprawdę mile mnie zaskoczyły. Mam nadzieję, że z tym produktem będzie tak samo. W którymś z wcześniejszych pudełeczek Glossybox była  już dołączona maseczka z tej firmy,  i pamiętam, że byłam z niej bardzo zadowolona. Tak więc liczę, że i ta maska spełni moje oczekiwania.
60 ml tej maseczki kosztuje aż £60, tak więc jest to dość sporo. Ja natomiast otrzymałam próbkę o pojemności  20 ml, więc nie jest to mało i na kilkukrotne użycie na pewno mi wystarczy.


 - MEG COSMETICS - Maseczka w płachcie
Tego tupu maski ostatnio stały się bardzo popularne. Ja do końca nie jestem do nich przekonana.
Jeśli mi się trafi, to owszem użyję, jednak osobiście wolę standardowe formy maseczek w kremie, które nakłada się na twarz a następnie zmywa. Drugą sprawa jest to, że tego typu maseczki do najtańszych nie należą.  Maseczka którą znalazła się w pudełeczku, przeznaczona jest  do stosowania rano (jest też wersja którą używa się wieczorem). Jej zadaniem jest odświeżenie oraz rozjaśnienie naszej cery.
Produkt pełnowymiaro o wartości £4.50.


- ORYZA BEAUTY - Pomadka do ust w odcieniu Nude
Z produktami do makijażu zwykle jest tak, że ich kolory nie zawsze trafiają w nasze gusta.
Już kilka razy trafiło mi się otrzymać pomadkę czy też cienie do oczu w kolorach, które totalnie do mnie nie pasowały. Z kolorem tej pomadki nie jest najgorzej, ale na pewno nie jest to kolor po jaki często będę sięgać. Problem z odcieniem Nude jest też taki, że musi on być dobrze dobrany do naszej karnacji, gdyż w innym przypadku wygląda się tak, jakby się nie maiło ust w ogóle.  W przypadku tej pomadki tak się nie dzieje, jednak jakbym miała możliwość wyboru koloru, to na pewno zdecydowałabym się na inny.
Produkt pełnowymiarowy o wartości  £15.95.


****

Muszę przyznać, że ostatnio zawartości pudełeczek bardzo mile mnie zaskakują.
Większość kosmetyków trafia w moje gusta, a po ich przetestowaniu muszę stwierdzić, że niektóre z nich to perełki, które na stałe zagoszczą w mojej toaletce. Z zawartości tego pudełeczka jestem zadowolona, jakby pomada jeszcze trafiła mi się w innym kolorze to byłoby już genialnie. Jednak ogolenie patrząc jestem jak najbardziej na tak.

A Wy co sadzicie o tej zawartości?


piątek, 6 kwietnia 2018

Królowa Elżbieta II - Ciekawostki cz.I

Witajcie!
Ci co mnie od dłuższego czasu czytają, wiedzą, że od kilkunastu lat mieszkam w Londynie.
Pamiętam, że jako nastolatka bardzo interesowało mnie życie księżnej Diany.
Każdą informację o niej chłonęłam jak gąbka wodę, a dzień jej śmierci do tej pory pamiętam ze szczegółami.
Mimo iż jestem już dorosła, to fascynacja rodziną królewska nadal mnie nie opuszcza, a to że mieszkam w Londynie, tylko ułatwia mi zbieranie informacji na ich temat. A także kilkoro z nich udało mi się nawet spotkać.  Mimo iż jakąś wielką fanką dynastii Windsorów nie jestem, to jednak lubię  wiedzieć co się u nich dzieje.  Kilka pikantnych biografii rodziny królewskiej również miałam  okazję przeczytać, i muszę stwierdzić, że  jest to zawsze fascynująca lektura dla mnie. Protokół królewski, ich codzienne zwyczaje to coś, co  naprawdę mnie interesuje.

A jeśli i Wy lubicie ciekawostki z życia rodziny królewskiej, to zapraszam Was do dalszej części posty.
Dzisiaj na pierwszy ogień idzie królowa Elżbieta II.

  • Królowa urodziła się o godzinie 2.40 rano, 21 kwietnia 1926 roku, pod adresem 17 Bruton Street w londyńskiej dzielnicy Mayfair.  

  • Elżbieta obchodzi swoje urodziny dwa razy do roku. Dzień swoich urodzi czyli 21 kwiecień, spędza zwykle ze swoją rodziną. W tym dniu nie ma żadnych oficjalnych odchodów, jedynie w Hyde Parku, Windsorze i londyńskim Tower w samo południe rozlegają się wystrzały salwy honorowej. Oficjalne obchody natomiast odbywają się w sobotę, w czerwcu. Spowodowane jest to tym, iż angielska pogoda jest zwykle kapryśna, więc oficjalne obchody w czerwcu są znacznie lepszym rozwiązaniem, jeśli chodzi o wielką królewską paradę, która ma miejsce właśnie tego dnia na londyńskich ulicach.

  • Królowa wraz z innymi członkami rodziny królewskiej bierze udział z wielkiej paradzie w dniu swoich oficjalnych urodzin.  

  • Elżbieta była pierwszym dzieckiem księcia i księżnej Jorku, późniejszego króla Jerzego VI i królowej Elżbiety. 

  • W chwili narodzin była trzecia w kolejce do tronu.

  • Imię Elżbieta otrzymała po matce.

  • Przez pierwsze lata swego życia mieszkała w domu przy 145 Piccadilly w Londynie, nieopodal Richmond Parku.

  • Kiedy miała 6 lat, wraz z rodziną przeprowadziła się do Windsoru.

  • Nauki Elżbieta pobierała w domu, natomiast języka francuskiego nauczyła się od licznych francuskich guwernantek.

  • Od najmłodszych lat królowa fascynuje się zwierzętami, zwłaszcza końmi. Bardzo często gości na wyścigach, aby móc popatrzeć na swoich podopiecznych.

  • Królowa jest jedyną osobą w kraju, która może prowadzić samochód bez prawa jazdy i bez rejestracji. Nie posiada także paszportu.

  •  Aby formalnie powitać królową, mężczyźni powinni skinąć  głową, a kobiety dygnąć.

  • Królowa ma 160 cm wzrostu.

  •  W czasie swojego panowania Elżbieta wysłała ponad 100 000 telegramów. Co roku natomiast dostaje około 60 000 listów.

  • Królowa ma dziewięć królewskich tronów: jeden w Izbie Lordów, dwa w opactwie westminsterskim i sześć w sali tronowej pałacu Buckingham.

  • Królowa ma konto bankowe w Coutts & Co, a w podziemiach pałacu Buckingham znajduje się bankomat tego banku.

  •  Królowa pozowała do 139 portretów.

  • W 2012 roku, z okazji diamentowego jubileuszu, otrzymała 120 000 kartek, listów i upominków. 

  • Za jej panowania Wielka Brytania miała już 13 premierów. 

  • Królowa odwiedziła 117 państw.

  • 50 000 tylu gości przyjmuje średnio rocznie królowa podczas przyjęć w ogrodach, na obiadach i bankietach.


****

Mam nadzieję, że wśród  moich czytelników znajdą się osoby, którym ta seria postów przypadnie do gustu.
Niebawem ukaże się kolejny post z ciekawostkami z życia królowej Elżbiety II

Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
;)


środa, 4 kwietnia 2018

Lutowy Glossybox - Edycja UK

Witajcie!
Dzisiaj zapraszam Was na kolejną odsłonę Glossybox'a.
Jeśli zastanawiacie się jakie to kosmetyki znalazły się w  walentynkowym pudełeczku, to zapraszam Was do lektury dzisiejszego posta.

Lutowe pudełeczko już z wyglądu przypadło mi do gustu.
Fajnie, że co jakiś czas, zamiast standardowego różowego pudełka, dostajemy coś  bardziej ozdobnego i kolorowego. Zawsze to jakieś urozmaicenie, a i na toaletce taki box prezentuje się o wiele lepiej.


- CIATE LONDON - Lakier do paznokci
Lakiery tej firmy już kilka razy pojawiały się w pudełeczkach.
Sprawdzają się one u mnie bardzo dobrze, długo się utrzymują no i mają bardzo fajne kolorki.
Tym razem trawił się odcień Lucky 7, który bardzo przypadł  mi do gustu. Myślę, że będzie on się idealnie komponował z opaloną skórą latem.
Mini lakier o pojemności 5ml kosztuje £6

- ICONA MILANO - Tusz do rzęs
Tego typu kosmetyków w mojej toaletce nie brakuje, a i na zapasie mam ich kilka.
Jednak i dla tego znajdzie się u mnie miejsce. Tusz ma za zadanie pogrubić nasze rzęsy a także nie pozostawiać smug. Dodatkowo jest wodoodporny.
Produkt pełnowymiarowy o wartości £15. 

- STEVE LAURANT - Błyszczyk do ust
W którymś z wcześniejszych box'ów był eyeliner tej firmy i muszę przyznać, że jest on genialny.
Mam nadzieję, że z tym produktem będzie podobnie.
Producent obiecuje, że produkt ma się długo trzymać na ustach a także je dobrze nawilżać.
Kolor który mi się trafił to Nude Pop, który swoim odcieniem przypomina delikatny róż z domieszką koloru koralowego.
Produkt pełnowymiarowy o wartości £17.


- SLEEK - Paletka do oczu
Pamiętam jak swojego czasu był szał na te paletki do oczu.
Oczywiście i ja wtedy uległam pokusie, i tym oto sposobem w mojej toaletce znalazło kilka palet tej firmy, z tą włącznie. Tak więc obecnie jestem szczęśliwą posiadaczką dwóch takich samych palet. Nie smuci mnie to jednak, gdyż kolory zawarte  w tej palecie bardzo mi odpowiadają, więc nic się nie zmarnuje .


Paletka (której nazwa to Storm) zawiera 12 cieni z czego 3 to maty a reszta to cienie satynowe.
Produkt pełnowymiarowy o wartości £8.99


- STUDIO10  BEAUTY - Mgiełka do twarzy
Zadaniem tej mgiełki jest odświeżenie oraz nawilżenie naszej cery, a także utrzymanie makijażu w nienaruszonym stanie. Lubię używać kosmetyki tego typu, jednak głównie sięgam po nie w okresie letnim. Tak więc myślę, że i ten produkt poczeka na cieplejsze dni.
Mgiełka nie jest co prawda dużej pojemności (15ml, a jej koszt to £14) jednak myślę, że na kilkukrotne użycie wystarczy.


****

I tak oto prezentuje się lutowe pudełeczko Glossybox.
Ja z zawartości jestem jak najbardziej zadowolona.
Wszystkie produkty mi się przydadzą, oraz z miłą chęcią je przetestuje.

A Wy co sądzicie o tej zawartości??


niedziela, 1 kwietnia 2018

Ulubieńcy Książkowi

Witajcie!!
Mam nadzieje, że te święta Wielkanoce  upływają Wam w gronie rodzinnym, przy suto zastawionym stole.
U mnie święta będą raczej spokojne i pełne relaksu. Te kilka wolnych dni chcę przeznaczyć na odpoczynek i regenerację. A ponieważ należę do osób które najlepiej odpoczywają z dobrą książką na kanapie i filiżanką herbaty w dłoni, tak też te kilka dni mam zamiar spędzić. A jeśli i Wy znajdziecie w te święta chwilkę wolnego i zapragniecie poczytać coś ciekawego, rzućcie okiem na kilka moich książkowych propozycji dla Was. Być może coś Was zaciekawi i stwierdzicie, że warto poświęcić kilka godzin na przeczytanie dobrej powieści.



"Czasami kłamię " - Alice Feeney

Są trzy rzeczy, które powinniście wiedzieć o Amber Reynolds. Pierwsza: jej mąż już jej nie kocha.
Amber jest w śpiączce (rzecz druga), w którą zapadła po wypadku samochodowym. Jej ciało jest nieruchome, ale umysł pracuje na najwyższych obrotach, starając się odtworzyć minione dni i tygodnie. Siniaki i obrażenia na jej ciele wskazują, że nie był to nieszczęśliwy zbieg okoliczności, lecz celowe działanie. Głównym podejrzanym jest jej mąż. Ale w tej opowieści nic nie jest proste, bo (rzecz trzecia) Amber czasami kłamie. 

Uwielbiam powieści, kiedy już od pierwszych stron nie wiadomo o co chodzi. Fabuła tej książki jest tak skonstruowana, że wręcz nie można się od niej oderwać. Chcę się czytać i czytać, a wraz z kolejną przewróconą kartką coraz dziwniejsze fakty wychodzą na jaw. Jeśli komuś podobała się "Zaginiona dziewczyna" lub też " Dziewczyna z pociągu" to ta powieść także przypadnie mu do gustu. Polecam!


****


"Złudzenie " - Charlotte Link



Poszukiwanie prawdy może być śmiertelnym niebezpieczeństwem.
Peter Simon, odnoszący sukcesy przedsiębiorca i opiekuńczy mąż i ojciec, znika bez śladu podczas podróży do Prowansji. Zrozpaczona młoda żona udaje się w ślad za ukochanym, by na własną rękę prowadzić poszukiwania. Jednak nieustanne przeciwności, na jakie natrafia, uświadamiają jej, że mąż nie jest tym, za kogo się podawał... A także zmierzyć się z tym, że odkrycie prawdy wiąże się ze śmiertelnym niebezpieczeństwem. 

 Powieści tej niemieckiej autorki odkryłam stosunkowo niedawno. I mimo iż nie wszystkie jej książki przypadły mi do gustu, to jest jednak kilka, które na pewno zasługują na uwagę. Niewątpliwie do tej kategorii można zaliczyć "Złudzenie". Powieść wciąga od pierwszych stron, a jedna tajemnica goni kolejną. Na plus tej książki zasługują na pewno bohaterowie, którzy nie są nudni a ich losy które ciągle się przeplatają tworzą fabułę od której naprawdę ciężko się oderwać.


****


"Ciernista róża" -  Charlotte Link



Karin Palmer, była nauczycielka z Berlina, ogarnięta chęcią zmiany dotychczasowego życia, decyduje się wyjechać na angielską wyspę Guernsey, gdzie przed laty spędziła cudowne wakacje.Na miejscu okazuje się niestety, że pokój, który zarezerwowała, został oddany komu innemu i kobieta nie ma się gdzie podziać. Przez przypadek trafia do uroczego domu z ogrodem pełnym róż, który należy do 71-letniej Beatrice Shaye. Karin ulega urokowi staruszki, jej pięknego ogrodu i eleganckiego, przytulnego domu. Między kobietami szybko nawiązuje się serdeczna przyjaźń mimo dzielącej je różnicy wieku. Ich rozmowy stają się coraz bardziej intymne i szczere. Beatrice powoli zaczyna opowiadać o przeszłości. Nie mówi jednak wszystkiego. Jednak w chwili, gdy policja zacznie znajdować zwłoki kolejnych zamordowanych osób, Beatrice będzie musiała komuś zaufać. Jej wybór pada na Karin… 

 Kolejna świetna powieść,której akcja przenosi nas na Wyspy Normandzkie, a także nawiązuje do okupacji hitlerowskiej.  Jak dla mnie jest to książka po przeczytaniu której, miałam ochotę od razu kupić bilet lotniczy i przenieść się w miejsca z tej powieści. Autorka nie tylko zachwyca się pięknem Wysp Normandzkich, ale także przedstawia nam ich historię, która niewątpliwie jest bardzo ciekawa. A wszystko to jest bardzo dobrze wplecione w losy bohaterów, których przeżycia związane z najazdem hitlerowców, odcisnęły wielkie piętno na ich przyszłym życiu. Tak więc jeśli lubicie powieści kryminalne, w których występują wątki historyczne to ta powieść jest na pewno dla Was.



 "Obserwator" - Charlotte Link



Samson obserwuje życie zupełnie sobie obcych kobiet. Identyfikuje się z nimi i chce wiedzieć o nich wszystko. Może dlatego, że jego własne życie składało się dotychczas tylko z niepowodzeń i odrzucenia? Wie też doskonale, co dzieje się u jego sąsiadów, w dodatku sporządza dokładne notatki na ten temat. Samson to singiel, samotnik i dziwak – bezrobotny i nieszczęśliwy. Szary, zwykły człowiek, który nie rzuca się w oczy. Nawet po rozmowie z nim trudno go zapamiętać. Z dala, ale pełen oddania, kocha piękną Gillian Ward. Potajemnie bierze udział w jej perfekcyjnym życiu. A jej życie to przystojny mąż, urocza córeczka, dobrze prosperująca firma. Przynajmniej pozornie, bo Samson nagle odkrywa, że to tylko fasada. Że w życiu tej kobiety nic nie jest takie, jak mu się wydawało. W tym samym czasie seria okrutnych morderstw wstrząsa Londynem. Ofiary to samotne, starsze kobiety. Zamordowane w okrutny, wyjątkowo brutalny sposób. Policja szuka psychopaty. Mężczyzny, który nienawidzi kobiet. 

 Jeśli lubicie kryminały, to myślę, że ta powieść przypadnie Wam do gustu.
Tym bardziej, że cała fabuła jest tak skonstruowana, że naprawdę ciężko bezpośrednio wytypować mordercę. Z początku wszystko wydaje się proste i  klarowne, a morderca niby podany na tacy. Jednak z każdą przeczytana strona akcja nabiera tempa, a to co z początku wydawało się nam oczywiste nagle przybiera inny obrót, i wywraca cała akcje do góry nogami. Jak dla mnie bardzo dobra powieść, godna uwagi!


***


"Wyjdziesz za mnie kotku ? " - Wioletta Sawicka 



Ciepła historia o miłości, wybaczaniu i trudnych życiowych wyborach. O tym, co tak naprawdę jest najważniejsze.

Anna – młoda, odnosząca sukcesy dziennikarka radiowa – kocha i jest kochana. Jednak nie do końca potrafi się odnaleźć w związku z troskliwym, ale despotycznym i zaborczym Patrykiem. W ich relacjach nie brakuje napięć wynikających z jego tradycyjnego pojmowania rodziny – w tym roli kobiety – i jej pragnienia wolności. Anna musi posłuchać siebie, przekonać się, czy chce od życia tego samego co jej ukochany mężczyzna, czy u jego boku naprawdę znajdzie swoje miejsce. Musi być pewna, jak odpowiedzieć na pytanie „Wyjdziesz za mnie, kotku?”.
A kiedy na jej drodze pojawia się milczący „ktoś”, o kim mówiła arabska przepowiednia, Anna musi się zmierzyć z przewrotnym losem, aby walczyć o swoje szczęście.

Opowieść o trudnej miłości, sile przyjaźni, mrokach przeszłości, rodzinnych tajemnicach i tęsknocie za prawdziwym uczuciem.

I na koniec coś z naszego polskiego podwórka. Przyznam się Wam, że ta książka dość długo u mnie przeleżała. Myślę, iż było to spowodowane okładką i tytułem, które sugerowały mi, iż będę miała do czynienia z dość mdłym romansidłem. Nic bardziej mylnego!  Książka ukazuje różne oblicza miłości. Losy bohaterów są czasami tak pogmatwane, że mimo iż wszystko kończy się happy endem, to i tak nie bark w tej powieści momentów wzruszających, i pokazujących, że miłość to nie zawsze prosta sprawa, a wyrozumiałość i kompromis to czasami najlepsze co nas w związku może spotkać. Serdecznie polecam Wam tą powieść, gdyż uważam, że jest ona naprawdę godna uwagi.


****

A co Wy ostatnio ciekawego czytaliście?

Pozdrawiam
:)

sobota, 24 marca 2018

Styczniowy Glossybox - Edycja UK

Witajcie!
Coś ostatnio ociągam się z pisaniem postów.
No cóż, na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko tyle, że brak czasu jest tutaj głównym winowajcą.
Staram się jednak jak mogę, i zrobię wszystko co  mojej mocy, żeby chociaż jeden post tygodniowo pojawiał się na blogu. Mam nadzieję, że uda mi się tego przyrzeczenia dotrzymać. Tematów do publikacji naprawdę mi nie brakuje, jedynie niedoczas  sprawia, że czasami rzadko tu zaglądam. Mam jednak nadzieję, że wraz z nastaniem wiosny wstąpi we mnie więcej energii, którą spożytkuję  nie tylko na wypady po Londynie, ale także na częstsze zaglądanie tutaj.

Póki co  nadrabiam zaległości i zapraszam Was na odsłonę styczniowego Glossybox'a.



- BOOTS - Suplement diety
Z tego typu produktem spotykam się chyba po raz pierwszy jeśli chodzi o pudełeczko Glossybox.
I mimo iż do kategorii kosmetyków ten suplement nie należy, to trzeba przyznać, że wpisuje się on po części w tą tematykę, gdyż jego zadaniem jest poprawa kondycji naszej cery.

Preparat składa się z dwóch różnych kapsułek które zawierają aż 19 składników odżywczych. Codzienne zażywanie tych dwóch tabletek ma naszej skórze zapewnić odbudowę kolagenu, redukcję drobnych zmarszczek a także pozostawić naszą buźkę bardziej miękką i promienną.
Myślę, że z miłą chęcią wypróbuje ten suplement, gdyż jak wiadomo, o naszą cerę musimy dbać także od środka, zapewniając jej  wszelkie niezbędne witaminy i minerały, które odpowiadają za jej lepsze funkcjonowanie.
Produkt pełnowymiarowy o wartości £40


- EVELYN IONA COSMETICS - Primer do twarzy
Pamiętam, że jeszcze kilka lat temu, tego typu kosmetyki to była rzadkość w mojej kosmetyczce.
Nie do końca wierzyłam w ich skuteczność, jednak wszystko się zmieniło, kiedy to po raz pierwszy użyłam profesjonalnej bazy po makijaż, i stwierdziłam, że tego typu produkty nie tylko przedłużają trwałość makijażu, ale także sprawiają, że podkład prezentuje się  na twarzy znaczniej lepiej.
Mimo iż w swojej kosmetyczce posiadam już kilka produktów tego typu, to i tak się cieszę, że będę mogła po raz kolejny coś nowego w tym temacie przetestować.
Baza ma w swoim składzie olej z awokado oraz ekstrakt z zielonej herbaty, których zadaniem jest nawilżenie naszej cery, a także zniwelowanie drobnych zmarszczek oraz porów. 
Produkt pełnowymiarowy o wartości £22


- DR BOTANICALS - Marokańska Róża, olejek do twarzy
Olejek zawiera minerały i witaminy (A, C), których zadaniem jest odbudowa oraz ochrona naszej cery przed wolnymi rodnikami.  Olejek ma piękny różany zapach, co mi osobiście odpowiada, gdyż ja należę do tej grupy osób, które bardzo lubią zapachy różane. Na plus trzeba zaliczyć także pipetkę, dzięki której aplikacja produktu będzie na pewno łatwiejsza, a zarazem przyjemniejsza.  Mimo iż produkt nie jest pełnowymiarowy to myślę, że 15 ml które otrzymałam, wystarczy na kilkutygodniową kurację.
Pełnowymiarowe opakowanie o pojemności 30 ml kosztuje aż £50. Za 15ml natomiast musimy zapłacić £35, co swoją drogą też nie jest mało.


- NAIL MEDIC - Odżywczy olejek od paznokci i skórek
Olejek jest połączeniem witamin, ekstraktów roślinnych, rewitalizującego eukaliptusa oraz kojącej lawendy.
Moje paznokcie do najmocniejszych ostatnio nie należą, więc myślę, że z chęcią przetestuję ten produkt, kto wiem, może wreszcie znajdę remedium na moje kruche oraz łamliwe paznokcie ;)
Produkt pełnowymiarowy o wartości £5.99


- APICIA -Kremowy róż do twarzy
Osobiście nie wyobrażam sobie mojego codziennego makijażu bez odrobiny różu na policzkach.
Uważam, że jest to niezastąpiony kosmetyk, jeśli chodzi o nadanie naszej cerze zdrowego i wypoczętego wyglądu. Mimo iż w swojej kosmetyczce posiadam kilka (jak nie kilkanaście) róży, to zwykle sięgam po te w kamieniu. Dla mnie osobiście łatwiej się je aplikuje, i nie ma też obawy, że zrobi się nam nieestetyczna plama na policzkach.  Jeśli chodzi o róże w kremie to także mam ich kilka w swojej toaletce, ale bardzo rzadko po nie sięgam. Być może brak wprawy w ich używaniu powoduje, że rzadko tego typu produkty lądują na moich policzkach. Myślę jednak, że chyba czas przełamać te moje obawy i zacząć pomału testować tego typu produkty, gdyż kto wie, może okażą się one lepsze od swoich braci w kamieniu.
Róż jest bogaty w organiczne  pyłki pszczele, których zadaniem jest odżywienie naszej skóry.
Kolorek który dostałam to delikatny koral wpadający w odcienie ceglane.  Na dłoni prezentuje się całkiem ładnie, jak będzie z twarzą zobaczymy, gdyż pierwsze testy dopiero przede mną. Jedyne co zauważyłam to to, że róż po nałożeniu bardzo szybko i ładnie wysycha, co na pewno należy zaliczyć na plus, gdyż ta oto cecha zapobiegnie na pewno jego migrowaniu po naszej twarzy.
Produkt pełnowymiarowy o wartości £22.

Ogólnie rzecz biorąc z zawartości jestem zadowolona. W pudełeczku znalazły się aż cztery kosmetyki pełnowymiarowe, a i pojemność olejku do twarzy do najmniejszych także nie należy. Patrząc także na ceny tych produktów, można stwierdzić, że większość z nich należ do kosmetyków górno półkowych, co niewątpliwie jest także duża zaletą tego pudełeczka.  
Osobiście zawartością jestem jak najbardziej usatysfakcjonowana i mam nadzieję, że w przyszłości będzie więcej tego typu pudełeczek.


A Wy co sądzicie o tej zawartości??