niedziela, 20 maja 2018

"Czego najbardziej żałują umierający" - Bronnie Ware

Witajcie!
W życiu każdego z nas są takie książki, po przeczytaniu których zmienia się nasz stosunek do życia, czy też nasze spojrzenie na otaczający nas świat. Ja w swoim życiu przeczytałam kilka takich książek, i muszę Wam powiedzieć, że bardzo się cieszę, że trawiły one w moje ręce. 
Dzisiaj chciałabym napisać Wam o książce która ostatnio bardzo wpłynęła na moje życie, i na pewno otworzyła mi oczy na sprawy, do których nie przywiązywałam zbytniej uwagi. Tak to już w życiu jest, że przelatuje nam ono przez palce, i sami do końca nie zdajemy sobie sprawy, co tak naprawdę powinno być dla nas ważne. Dopiero w obliczu śmierci wiele osób zauważa, że przeżyło swoje życie nie do końca tak, jakby chciało. Że wielu z nas przywiązuje uwagę do spraw które tak naprawdę nie maja wielkiego znaczenia, a sprawy istotne, te które powinny być w naszym życiu pierwszorzędne, spychamy na dalszy plan, i dopiero kiedy przychodzi ten moment, kiedy nasze dni na tym świecie są już policzone, uświadamiamy sobie co też tak naprawdę powinno się w naszym życiu liczyć. 



"A ty, czego byś żałował przed śmiercią?
Nigdy nie jest za późno na zmiany.
Po latach niesatysfakcjonującej pracy Bronnie Ware postanowiła odmienić swój los. Znalazła pracę w opiece paliatywnej. Rozmowy z umierającymi zupełnie ją odmieniły. Dzięki nim odnalazła spokój i sens życia. Zrozumiała, że szczęście zależy wyłącznie od nas samych, a nasze wybory mają wpływ na to, czy odejdziemy spełnieni i szczęśliwi.  Swoimi doświadczeniami postanowiła podzielić się z innymi.
To książka, która daje nadzieję, uczy współczucia, pokazuje, jak żyć pełnią życia i osiągnąć wewnętrzną harmonię".


 Bronnie, autorka książki, przez kilkanaście lat opiekowała się ludźmi nieuleczalnie chorymi. W obliczu śmierci każdy z nich robił rachunek sumienia i zwierzał się swej opiekunce z rzeczy których najbardziej żałował w swoim życiu. Miało to na celu nie tylko chęć wygadania się, ale zależało im także na tym, aby osoba która opiekowało się nimi w tych ostatnich dniach ich życia, nie popełniła tych samych błędów co oni. Bo tak naprawdę życie jest tylko jeno i to od nas zależy jak je przeżyjemy. Bronnie słuchała tych opowieści z zapartym tchem, rok po roku jej podopieczni pokazywali jej, co tak naprawdę powinno się w życiu liczyć. Te kilka lat poświęcone opiece nad umierającymi, zaowocowało książką w której Bronni zebrała wszystkie dobre rady, gdyż tego typu doświadczeniami należy się dzielić z jak najszerszą publicznością, właśnie po to, aby w momencie naszej śmierci jak najmniej osób żałowało, że czegoś nie zrobiło, coś zaniedbało.
Pewnie wielu z Was zastanawia się, czego jej podopieczni najbardziej żałowali. Oto ta lista:

  • Żałuję, że nie miałem odwagi żyć własnym życiem, a nie życiem, którego oczekiwali ode mnie inni.
  • Żałuję, że pracowałem tak ciężko.
  • Żałuję, że nie miałem odwagi wyrazić swoich uczuć.
  • Żałuję, ze nie pozostałem w kontakcie z moimi przyjaciółmi.
  • Żałuję, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwym.

Dla większości z Was, pewnie te rzeczy wydadzą się bardzo prozaiczne, i stwierdzicie, że tak naprawdę, to przestrzegacie tych wszystkich zasad. Jednak jak głębiej zastanowicie się nad każdym z tych punktów, czy też przeczytacie książkę, to zrozumiecie, że jesteście w błędzie. Większość z nas wszystkie re sprawy traktuje bardzo po macoszemu. Ale dopiero u obliczu śmierci uświadamiamy to sobie. Właśnie dlatego warto przeczytać tą książkę, po to, aby pod koniec naszego życia nie żałować niczego, a każdy dzień który jest nam dany traktować wyjątkowo i żyć świadomie tu i teraz.

Ja osobiście bardzo polecam Wam tą książkę. Myślę, że wiele z was, po jej przeczytaniu spojrzy inaczej na swoje życie.


piątek, 11 maja 2018

Kwietniowy Glossybox - Edycja UK

Witajcie!
Dzisiaj będzie kosmetycznie. Tak więc jeśli lubicie tego typu posty, a dodatkowo jesteście ciekawi jakimi to dobrociami zaskoczył mnie w kwietniu Glossybox, to zapraszam na dzisiejszy post.

- AFFECT COSMETICS - Puder ryżowy.
Pamiętam, że jeszcze jakiś czas temu rzadko sięgałam po sypkie pudry.
Zawsze wybierałam te w kamieniu, przez to, że po prostu łatwiej mi się je aplikowało.
Jednak jak to się mów praktyka czyni mistrza, i po kilku próbach z pudrem sypkim, mogę powiedzieć, że się polubiłam z kosmetykami w tej formie.  Puder który znalazłam w kwietniowym pudełeczku to sypki puder ryżowy, z którym wcześniej nie miałam do czynienia. Jego zadaniem jest zmatowienie naszej cery, co myślę latem na pewno się przyda, zwłaszcza podczas bardzo upalnych dni. Ciekawe w tym produkcie to to, że jest on totalnie biały, mam też nadzieję, że po jego użyciu, nie będę wyglądała jak gejsza :).
Produkt pełnowymiarowy o wartości £9.35


- IMPERIAL LEATHER - Żel do mycia w piance.
Żel do mycia w formie pianki czy też musu, od jakiegoś czasu są bardzo popularne wśród produktów do mycia ciała. Już kilka razy używałam tego typu produktów do mycia, i muszę stwierdzić, że sprawdzają się one bardzo dobrze. Jednak uważam, że są one mniej wydajne niż tradycyjne żele do mycia ciała. Żel który otrzymałam ma nam niby wystarczyć na około 40 kąpieli, w co osobiście jakoś nie chce mi się uwierzyć. Mimo wszystko jest to bardzo fajny kosmetyk o zapachu pianek marshmallow, który na pewno z miłą chęcią będę używała, no i do tego to piękne opakowanie z jednorożcem.
Żel to edycja limitowana, a jego nazwa to Unicorn.
Produkt pełnowymiarowy o wartości £3.15


- GLOSSYBOX - Pędzelek do makijażu.
Pędzle które znajduję w pudełeczkach zawsze mnie bardzo cieszą. Jeśli ktoś maluje się codziennie, tak jak ja, a nie ma czasu na mycie pędzli po każdym ich użyciu, to wiadomo, im więcej ich mamy na stanie, tym lepiej. Tym razem trafił mi się pędzel który idealnie sprawdzi się do makijażu ust, oczu czy też brwi, przez to, że ma ściętą końcówkę. Mi bez wątpienia ten pędzelek na pewno się przyda.
Produkt pełnowymiarowy o wartości  £5.50


- EYEKO LONDON - Eyeliner.
Czarna kreska na moim oku to must have. Tak się do niej przyzwyczaiłam, że naprawdę rzadko wykonują makijaż oka bez niej. Na co dzień zwykle stawiam na cienka kreskę, jednak od czasu do czasu, lubię jednak jej mocniejsze (czytaj grubsze) wcielenie. Przez co, że końcówka eyelinera jest w formie pisaka, wykonie nim cieńszej czy też grubszej kreski nie sprawi mi większego problemu. Dodatkowym jego atutem jest to, że jest on w kolorze czarnym, gdyż ja tylko ten kolor kreski preferuje w moim makijażu.
Produkt pełnowymiarowy o wartości £16.


- KARL LAGERFELD + MODELCO - Róż do policzków.
Już na sam widok  tego produktu, na mojej twarzy pojawił się uśmiech, a to wszystko za sprawą podobizny Karla Lagerfelda która jest na nim umieszczona. Sami musicie przyznać, że fajnie to wygląda. 
Sam róż też jest niczego sobie. Jest to produkt wypiekany, delikatnie satynowy, przez co może nam zastąpić rozświetlacz. Na skórze prezentuje się bardzo naturalnie, dając naszej cerze delikatny połyk. Jego kolor to Rose Beige , czyli taki brudny różowy, który idealnie sprawdzi się u osób które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z makijażem, gdyż nie da się nim zrobić krzywdy w postaci wielkiej nieestetycznej plamy na naszej twarzy. Produkt pełnowymiarowy jednak cena jego jeszcze jest nieznana, gdyż róż nie wszedł jeszcze do sprzedaży. 


Jak dla mnie zawartość tego pudełka jest najbardziej na tak. Wszystkie produkty które się w nim znalazły są pełnowymiarowe, co na pewno zasługuje na wielki plus. A dodatkowo, wszystkie kosmetyki wpisują się w mój gust i moje potrzeby.

 A Wy co sądzicie o tej zawartości?? 

Pozdrawiam.
:)

poniedziałek, 7 maja 2018

Royal Baby - Królewski Poród

Witajcie!!
W tym roku rodzina królewska wyjątkowo nas rozpieszcza pod względem dobrych wiadomości.
23 kwietnia szeregi rodziny Windsorów powiększyły się o nowego księcia, Louisa. 
Trzecie dziecko księcia Williama i księżnej Kate urodziło się w londyńskim szpitalu St. Mary Hospital w prywatnym skrzydle Lindo Wing.




Jak się pewnie domyślacie, pobyt w ekskluzywnym skrzydle do najtańszych nie należy.
Pierwsza doba pobytu w Lindo Wing kosztuje aż £5,215. Za cesarskie cięcie natomiast trzeba zapłacić £1500, a za drugie tyle można wykupić pakiet deluxe, w skład którego wchodzi większy apartament z salonem, oraz tradycyjna popołudniowa herbatka, tzw. 5 o'clock. Warto w tym miejscu dodać, że kiedyś członkowie rodziny królewskiej rodzili się w domu. Książę Karol urodził się w Pałacu Buckingham, a królowa Elżbieta w swoim rodzinnym domu  przy Bruton Street. Dopiero księżna Diana postanowiła zerwać z tą tradycją i zdecydowała, że swoje dzieci urodzi w szpitalu. To właśnie Diana wybrał szpital, w którym obecnie księżna Kate rodzi kolejne swoje dzieci. Czyli można powiedzieć, że kontynuuje proceder zapoczątkowany przez swoją nieżyjąca już teściową.

Wieść o tym, że książkę William i księżna Kate spodziewają się następnego potomka, od pewnego czasu nie schodziła z pierwszych nagłówek gazet. Wszyscy o tym rozmawiali, a także obstawiali płeć czy też imię jakie królewska para nada swojej nowo narodzonej córce lub synowi.




Wśród  mieszkańców wyspy chyba najczęściej komentowanym tematem była płeć dziecka.  Jednak tak naprawdę to, jakiej płci będzie dziecko nie wiedzieli nawet William i Kate, gdyż płeć nowego potomka, zgodnie z królewską tradycją, nieznana jest nawet rodzicom.

W końcu jednak przyszedł ten dzień, i Pałac Kensington ogłosił: "Her Royal Highness the Duchess of Cambridge was sefely delivered of a son". A wszystko to miało miejsce 23 kwietnia, kiedy to najmłodszy członek rodziny królewskiej przyszedł na świat, dokładny czas narodzin to 11.01, a jego waga to 3.83kg.




Nie da się ukryć, że tego dnia była to najważniejsza wiadomość o której trąbiły wszystkie media na wyspach.
Odetchnęli też najwięksi fani rodziny królewskiej, tzw. rojaliści, którzy już na dwa tygodnie przed porodem (termin porodu ze względów bezpieczeństwa trzymany był w tajemnicy) zajęli najlepsze miejsca przed szpitalem St. Mary, tylko po to, aby być pierwszymi, którzy zobaczą nowego księcia lub księżniczkę.




 Pewnie wiele z was się zastanawia jak przebiega królewski poród,  i kto go nadzoruje.
W tej kwestii niestety nie wiele wiemy, gdyż wszystko jest trzymane w ścisłej tajemnicy.
Jedyne co jest pewne to to, że nad przebiegiem porodu jak i ciąży czuwa chirurg-ginekolog rodziny królewskiej, oraz to, że księżna ma do swojej dyspozycji około 20 osobowy sztab medyczny, w którego skład wchodzą: pediatrzy, ginekolodzy, anestezjolodzy oraz położne. Cały ten zespół jest do dyspozycji przez trzy miesiące przed terminem porodu, a także ma zakaz picia alkoholu w tym czasie.




Uważni obserwatorzy wnioskują, że wszystkich trzech potomków księżna urodziła w sposób naturalny.
Wnioski te są wyciągane na podstawie tego, jak szybko książęca para pokazała potomka publicznie, oraz ile godzin po porodzie księżna Kate opuściła szpital. Jednak tak naprawdę, co do metody porodu nie możemy mieć 100 % pewności, gdyż wszystko to jest owiane ścisłą tajemnicą.




I tak oto rodzina Windsorów powiększyła się o kolejnego księcia którego nazwano Louis Arthur Charles.
Czy w przyszłości obejmie on tron Wielkiej Brytanii? Tego jeszcze nie wiemy, póki co Louis jest piąty w kolejności do tronu.  Przed nim na pierwszym miejscu plasuje się jego dziadek Karol, potem ojciec William, następnie jego starsze rodzeństwo George i Charlotte i na końcu mały Louis.


A już niebawem rodzinę królewską czeka koleje wielkie wydarzenie, czyli ślub księcia Harr'ego z Meghan Markle.

A Wy śledzicie losy rodziny królewskiej?

Pozdrawiam
;)

sobota, 28 kwietnia 2018

Kneipp - Sole do kąpieli

Witajcie!!
Zima i jesień to czas, kiedy po ciężkim dniu w pracy lubię się odprężyć w wannie pełnej piany.
Taka kąpiel działa na mnie relaksująco i odprężająco. Wiosną i latem częściej biorę orzeźwiający prysznic, jednak od czasu do czasu, zwłaszcza w zimniejsze dni nadal "funduje" sobie aromatyczną kąpiel.

Dzisiaj chciałabym Wam przybliżyć dwa produkty, które całą zimę umilały mi ten wieczorny relaks w wannie.
Być może i Wam przypadną one do gustu, bo ja muszę powiedzieć z ręką na sercu, że pokochałam te produkty. Mowa tutaj o solach marki Kneipp.



Aktualnie w mojej łazience gości sól lawendowa i eukaliptusowa, więc to na nich się dzisiaj głównie skupię.
Jednak oferta tej firmy jeśli chodzi o produkty do mycia czy kąpieli jest dość bogata, więc jeśli ktoś lubi aromatyczne kąpiele tak jak ja, to na pewno znajdzie coś w ich ofercie, co przypadnie mu do gustu. 


Po sól lawendową sięgam zwykle po ciężkim i stresującym dniu.  Osobiście bardzo lubię aromat lawendy w kosmetykach, gdyż działa on na mnie relaksująco oraz uspokajająco. Często właśnie wieczorem sięgam po kosmetyki z domieszką olejku lawendowego, gdyż ten zapach nie tylko powoduje, że się odprężam, ale także pomaga mi zasnąć. Tak więc sól do kąpieli o tym aromacie to jak dla mnie strzał w dziesiątkę,  a aromatyczna kąpiel wieczorem to także dla mnie spora dawka przyjemności.


 Opis producenta:
 Kryształki do kąpieli z naturalnym eterycznym olejkiem lawendowym pozwalają oddalić się od codziennych trudów i odetchnąć. Śródziemnomorski zapach lawendy zabiera w podróż do czarujących krajobrazów Prowansji i ofiaruje intensywny odpoczynek. Kryształki zawierają duży udział naturalnie czystej termalnej soli solankowej. Sól ta jest pozyskiwana w jedynej pozostałej w Europie warzelni panwiowej, Salinie Luisenhall, z czystej naturalnej solanki, która na głębokości 460 metrów stale wzbogaca się ze złóż soli mającego 250 milionów lat prastarego morza. Naturalnie czysta solanka nie zawiera chemicznych dodatków i jest wolna od wpływów środowiska. 
 Sposób użycia: wsypać kryształki do kąpieli do wanny z ciepłą wodą o temperaturze ok. 36-38°C i rozpuścić je całkowicie. Optymalny czas rozkoszowania się kąpielą to 15-20 minut.

Dużym plusem tej soli (jak i wszystkich innych) jest niewątpliwie to, że jest ona wyprodukowana z naturalnej termalnej solanki, a także zawiera dużo minerałów i mikroelementów. Dodatkowo ma piękny i intensywny zapach co mi osobiście bardzo odpowiada, a każda kąpiel przy jej użyciu to także aromaterapia dla naszych zmysłów. Sól ma postać białych granulek, tak więc nie zawiera żadnych barwników. Posiada naturalne ph, pozbawiona jest środków konserwujących (po otwarciu należy ją zużyć w ciągu 6 miesięcy) i posiada tylko naturalne składniki.



Drugą solą która przez całą zimę gościła u mnie w łaziance była sól eukaliptusowa. Uwielbiam wszelkie aromaty miętowe czy też właśnie eukaliptusowe, gdyż działają one na mnie pobudzająco, więc nie mogłam sobie odmówić zakupu tej soli, gdyż wiedziałam, że ten zapach na pewno przypadnie mi do gustu. Warto tutaj także nadmienić to, że obydwie sole zakupiłam przez internet, bez wcześniejszego testowania. I naprawdę jeśli chodzi o ich zapachy, to się nie zawiodłam. Sól eukaliptusowa bardzo dobrze działa na górne drogi oddechowe, tak więc jest idealna wtedy, kiedy męczy nas katar, czy tez mamy zatkany nos. Dodatkowo działa także rozgrzewająco na nasze ciało, więc jest idealna do stosowania jesienią czy też zimą. Skład tej soli jest bardzo podobny do tej lawendowej, oczywiście w tyj wersji olejek lawendowy został zastąpiony olejkiem eukaliptusowym. Kolejnym dużym plusem jest intensywność zapachu który roztacza się w całej łazience podczas brania kąpieli.


Cena:
Słoik 500 g - ok. 22 zł; (wystarcza na 8 do 10 kąpieli)
Saszetka 60 g - ok. 5zł; (wystarcza na 1 kąpiel)


Ja osobiście jestem bardzo zadowolona z tych soli do kąpieli, i muszę przyznać, że jak dotąd, są to najlepsze produkty z tej kategorii jakie do tej pory używałam. Tak więc jeśli jeszcze nie miałyście okazji iż używać, to naprawdę, Wam je serdecznie polecam. Myślę, że ich oferta jest tak duża, że każda z Was znajdzie coś dla siebie. Ja już się czaje na kolejne produkty tej marki i myślę, że tym razem skuszę się na jakiś płyn do kąpieli, lub też olejek do ciała. 

A Wy znacie te produkty?

Pozdrawiam
;) 

niedziela, 22 kwietnia 2018

Brytyjskie rekordy Guinessa

Witajcie!
Nie wiem czy wiecie, że Guinness od piwa i Guinness od rekordów to ta sama osoba.
Ja przyznam się, przez długi czas o tym nie wiedziałam. Ale jak do tego doszło?
Otóż w maju 1951 roku sir Hugh Beaver, dyrektor generalny browaru Guinness, podczas polowania pokłócił się ze znajomym o to, który europejski ptak łowny jest najszybszy. Pod uwagę brane pyły: siewka złota, szkocka kuropatwa oraz głuszec właściwy. Braver szybko się zorientował, że takich informacji nie można znaleźć w żadnym z podręczników. Wtedy też zrozumiał, że podobnych pytań i dyskusji w angielskich pubach jest więcej. Aby temu jakoś zaradzić wpadł na pomysł książki sygnowanej marką firmy, która definitywnie rozstrzygałaby wszystkie tego typu spory. Aby książka przyciągnęła czytelników postanowił, że najlepiej będą się sprzedawać informacje które będą miały charakter humorystyczny ciekawostek, jednak rzetelnie udokumentowanych. 

Pierwszy nakład książki miał tylko 1000 egzemplarzy i rozszedł się na pniu. Nie muszę chyba dodawać, że książka z miejsca stała się bestsellerem w Wielkiej Brytanii. W kolejny roku księga Guinessa została została wydana także w Stanach Zjednoczonych już w liczbie 70 000 egzemplarzy. Nikt się nie spodziewał tak wielkiego sukcesu książki, której historia zaczęła się tak niepozornie. Dziś Guinness ma swoją siedzibę w Londynie, jednak jego liczne oddziały się rozsiane po całym świecie, dokładnie w 120 krajach, a książka ukazuje się aż w 37 wersjach językowych.

Guinness World Records co roku otrzymuje  około 60tysięcy wniosków z całego świata. Dużej liczbie osób z tej grupy udaje się uzyskać certyfikat. Jednak najbardziej prestiżowe jest dostanie się do wydawanej co roku "Księgi rekordów Guinnessa." Co roku zawiera ona maksymalnie 4 tysiące najciekawszych rekordów. Warto dodać, że otrzymanie certyfikatu nie niesie za sobą żadnych korzyści majątkowych, gdyż Guinness World Records działa wyłącznie na zasadzie instytucji oceniającej. Nagrodą jest więc tylko satysfakcja uczestników, a rejestracja ma wymiar symboliczny.

Więc skoro już wiemy jak to wszystko się zaczęło to chyba pora na kilka rekordów Guinnessa z angielskiego podwórka :

Najbardziej wytatuowaną kobietą w Anglii jest Isobel Varley z Yorkshire, której ciało jest w 93 procentach pokryte jest tatuażami.

 Brytyjczyk David Morgan z Burford posiada kolekcję 137 pachołków drogowych. Wszystkie są różnych kolorów i wielkości. Specjaliści obliczyli, że ma on ponad 2/3 typów pachołków jakie do tej pory wyprodukowano.


 Ann Atkin z Devonu jest z kolei miłośniczką krasnali ma ich ponad 2500, a wszystkie je trzyma w "Rezerwacie Gnomów"' w West Putford.


Najniższa supermodelka na świecie to Kate Moss mierząca 169 cm.


Najgłośniejszy mruczący kot to Smokey z Northampton, który mruczy z głośnością prawie 93dB, oznacza to,  że zagłusza nawet ruch uliczny. Jego właścicielka śmieje się, że brzmi to mniej więcej tak, jakby połknął gruchającego gołębia.

I jeszcze kilka kocich rekordów z wysp:
  • Za największą pogromczynię myszy uważa się kotkę "pracująca" dla gorzelni Glenturret Distillery.  Kiedy umarła w wieku 24 lat, miała na swoim koncie 28.899 myszy. Codziennie udawało jej się upolować trzy.

  • Najstarszy kot pochodził również z Wielkiej Brytanii. Kot o imieniu Puss, zmarł w 1939 roku mając 36 lat. 

  • Najstarsza kocia mama, Kitty, pochodząca także z wysp, ostatnich kociąt doczekała się wieku 30 lat. W sumie była mamą 218 kociaków.

  • Najliczniejszy koci miot przyszedł na świat w 1970 r. w Wielkiej Brytanii. Kotka syjamska urodziła aż 19 kociąt.  

****


Mam nadzieję, że post przypadł Wam do gustu.
Trzymajcie się ciepło i do następnego.

Pozdrawiam.
;)

sobota, 14 kwietnia 2018

Królowa Elżbieta II - Ciekawostki cz. II

Witajcie!!
Cieszę się, że poprzedni post dotyczący ciekawostek z życia królowej Elżbiety II tak ciepło przyjęliście. 
Najwidoczniej nie tylko ja lubię sobie poczytać o dynastii Windsorów :).
Dzisiaj czas na kolejną garść ciekawostek dotyczących królowej Elżbiety II.
Zapraszam!


  • Elżbieta odkąd w wieku 27 lat wstąpiła na tron, po dziś dzień codziennie spędza co najmniej trzy godziny czytając dokumenty z ministerstw, urzędów i ambasad. 

  • Królowa jest pierwszą monarchinią w historii Wielkiej Brytanii, która obchodziła Diamentowe Gody, czyli 60 rocznicę ślubu.

  • Elżbieta i Filip pierwszy raz spotkali się na ślubie kuzynki Filipa

  • Zaręczyny Elżbiety i Filip ogłoszono 7 lipca  w 1947, a zaręczynowy pierścionek został wykonany z diamentów pochodzących z tiary matki Filipa. 

  • Królowa i Filip pobrali się w Opactwie Westminsterskim 20 listopada w 1947, a w ceremonii ślubnej uczestniczyło 2000 zaproszonych gości.

  • Z okazji zaślubin młoda para otrzymała ponad 2500 prezentów, a do Pałacu Buckingham przyszło ponad 10 000 telegramów z gratulacjami. 

  • Koronacja królowej odbyła się 2 czerwca 1953 roku, a jej mąż Filip jako pierwszy złożył hołd jej wysokości. 

  • Elżbieta i Filip mają czworo dzieci: Karola, Annę, Andrzeja i Edwarda.

  • Królowa jako pierwsza monarchini brytyjska doczekała rozwodu trójki swoich dzieci.

  • Królowa przemawia do narodu w każde Boże Narodzenie z wyjątkiem 1969 roku, kiedy to zdecydowała, że rodzina królewska gościła na wizji zbyt często.

  • Wszystkie przemówienia królowa pisze sama, odnosząc się do bieżących wydarzeń oraz własnych doświadczeń.

  • Stroje królowej są zwykle bardzo kolorowe, żeby łatwo można ją było dostrzec,  wszystko włącznie z butami rękawiczkami ma szyte na miarę.

  • Królowa preferuje stare angielskie marki. Ma wielką słabość do kaloszy marki Hunter, oraz apaszek Hermes.
 
  • O jej ubrania dba garderobiana Angela Kelly, która jako jedyna osoba ma prawo wejść do królewskiej przymierzalni.

  • Elżbieta jest oficjalnie głową 32 państw i terytoriów, które razem stanowią jedną szóstą powierzchni Ziemi, co tym samym czyni ja najbogatszą kobietą na świecie.

  • Królowa wciąż ma ponad 400 spotkań rocznie, jest tez najwięcej podróżującą królową w historii. Jako pierwszy władca Wielkiej Brytanii stanęła na placu Czerwony, odwiedziła Chiny, była w meczecie oraz hinduskiej świątyni.  

  • Królowa uwielbia spędzać czas w swoich wielskich posiadłościach, gdzie oddaje się namiętnie polowaniom, które bardzo lubi, oraz jeździe konnej.

  • Pałac Buckingham, od 1837 roku jest oficjalną rezydencją królowej, nie należy jednak do jej osobistego majątku.

  • Królowa posiada także liczne kosztowności. Najcenniejsze królewskie klejnoty należą się jej tylko tytularnie, więc nie może ich sprzedać ani nikomu podarować. 


  • Królewskie korony, berła i biżuteria, w tym dwa największe i najczystsze na świecie brylanty Cullinan i Cullinan II, spoczywają w skarbcu koronnym w Tower, pilnowane przez strażników i kruki. Legenda o krukach mówi, że jeśli odlecą one z Tower, oznaczać to będzie koniec monarchii. Żeby temu zapobiec, ptakom podcina się skrzydła.

  • Królowa posiada jednak także osobistą biżuterię do której zaliczają się lincze tiary, diademy oraz broszki. 

  • Królowa jest właścicielką dna morskiego w odległości 12 mil morskich od brzegów Wielkiej Brytanii. Czyli wszystkie wieloryby pływające w tych wodach należą także do królowej.

  • Własnością królowej są także łabędzie zamieszkujące Tamizę.

  • Królowa wystąpiła w filmie reklamowym, promującym otwarcie Igrzysk Olimpijskich w 2012 roku. Na ekranie pojawiła się z Danielem Craigiem, który odgrywał rolę agenta Jej Królewskiej Mości Jamesa Bonda.

  • Mówi się, że królowa żyje skromnie i oszczędnie, sama wieczorem gasi światło, a na śniadanie je kukurydziane płatki lub tosty z pomarańczową marmoladą. Bardzo lubi też tradycyjną angielską kuchnię, czyli pieczone mięso, puddingi oraz maślane ciasteczka. 

Podobno gazety, które królowa czyta rano, są wcześniej prasowane żelazkiem, aby nie brudziły.  Fani serialu "Downton Abbey" pewnie pamiętają ta scen. 

****

Pozdrawiam i życzę miłego weekendu!


niedziela, 8 kwietnia 2018

Marcowy Glossybox - Edycja UK

Witajcie!
Dzisiaj zapraszam Was na odsłonę marcowego pudełeczka Glossybox. 
Tak wiec jeśli jesteście ciekawi czy i tym razem zawartośc przypadła mi do gustu, to zapraszam Was do dalszej lektury.


- LA THEORIE DES VOLCANS - Wulkaniczna maseczka 
Ten produkt to tak naprawdę 2 w 1, gdyż jest ro zarazem maseczka jak i peeling do twarzy.
Maseczkę miała już okazję używać i muszę stwierdzić, że bardzo przypadła mi ona do gustu.
Produkt nakładamy na twarz na dwie minuty, a następnie po upływie tego czasu wykonujemy masaż.
Maseczka zawiera drobinki które bardzo dobrze ścierają martwy naskórek. Dodatkowo produkt bardzo ładnie pachnie, a cera po jej użyciu jest mięciutka i bardzo dobrze oczyszczona.
Ten kosmetyk już kiedyś pojawił się w jednym z pudełeczek,  jednak jest on tak dobry, że w ogóle mi to nie przeszkadza. Wręcz się cieszę, że ponownie będę mogła go używać, tym bardziej, że nie jest to najtańszy kosmetyk.
Produkt pełnowymiarowy o wartości £26.50.


 - FIGS &ROUGE - Serum/Baza pod podkład
Jest to tak naprawdę wielofunkcyjny produkt do twarzy.
Czasami z kosmetykami które są do wszystkiego jest tak, że są do niczego. Jak będzie z tym czas pokaże, gdyż jeszcze nie miałam okazji go używać.
Produkt ma działać na zasadzie bazy pod podkład, której zadanie jest  wygładzenie, zmatowienie cery, a także zminimalizowanie naszych porów. 
Produkt pełnowymiarowy o wartości £35.


 - MUDMASKY - Maseczka na noc
Ostatnimi czasy maseczki noce cieszą się dużą popularnością. Stosuje się na noc jak krem, a rano zmywa się je  ciepłą wodą. Zwykle formuła tych maseczek jest taka, że przez noc zdążą się one wchłonąć w naszą cerę. Kilka maseczek o tej formule już miałam i muszę przyznać, że niektóre efekty ich stosowania naprawdę mile mnie zaskoczyły. Mam nadzieję, że z tym produktem będzie tak samo. W którymś z wcześniejszych pudełeczek Glossybox była  już dołączona maseczka z tej firmy,  i pamiętam, że byłam z niej bardzo zadowolona. Tak więc liczę, że i ta maska spełni moje oczekiwania.
60 ml tej maseczki kosztuje aż £60, tak więc jest to dość sporo. Ja natomiast otrzymałam próbkę o pojemności  20 ml, więc nie jest to mało i na kilkukrotne użycie na pewno mi wystarczy.


 - MEG COSMETICS - Maseczka w płachcie
Tego tupu maski ostatnio stały się bardzo popularne. Ja do końca nie jestem do nich przekonana.
Jeśli mi się trafi, to owszem użyję, jednak osobiście wolę standardowe formy maseczek w kremie, które nakłada się na twarz a następnie zmywa. Drugą sprawa jest to, że tego typu maseczki do najtańszych nie należą.  Maseczka którą znalazła się w pudełeczku, przeznaczona jest  do stosowania rano (jest też wersja którą używa się wieczorem). Jej zadaniem jest odświeżenie oraz rozjaśnienie naszej cery.
Produkt pełnowymiaro o wartości £4.50.


- ORYZA BEAUTY - Pomadka do ust w odcieniu Nude
Z produktami do makijażu zwykle jest tak, że ich kolory nie zawsze trafiają w nasze gusta.
Już kilka razy trafiło mi się otrzymać pomadkę czy też cienie do oczu w kolorach, które totalnie do mnie nie pasowały. Z kolorem tej pomadki nie jest najgorzej, ale na pewno nie jest to kolor po jaki często będę sięgać. Problem z odcieniem Nude jest też taki, że musi on być dobrze dobrany do naszej karnacji, gdyż w innym przypadku wygląda się tak, jakby się nie maiło ust w ogóle.  W przypadku tej pomadki tak się nie dzieje, jednak jakbym miała możliwość wyboru koloru, to na pewno zdecydowałabym się na inny.
Produkt pełnowymiarowy o wartości  £15.95.


****

Muszę przyznać, że ostatnio zawartości pudełeczek bardzo mile mnie zaskakują.
Większość kosmetyków trafia w moje gusta, a po ich przetestowaniu muszę stwierdzić, że niektóre z nich to perełki, które na stałe zagoszczą w mojej toaletce. Z zawartości tego pudełeczka jestem zadowolona, jakby pomada jeszcze trafiła mi się w innym kolorze to byłoby już genialnie. Jednak ogolenie patrząc jestem jak najbardziej na tak.

A Wy co sadzicie o tej zawartości?