sobota, 9 grudnia 2017

Moschino - I Love Love

Witajcie!!
Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić moją opinią na temat zapachu który towarzyszył mi latem 2017.
Jeśli chodzi o wakacyjne zapachy, to ja zwykle stawiam na coś delikatnego, świeżego i najlepiej z domieszką cytrusów. I właśnie to wszystko znalazłam z zapachu I Love Love marki Moschino.




Ten kwiatowo - drzewno - piżmowy zapach został wydany w 2004 a jego twórcą jest Oliver Cresp.

Nuty głowy: pomarańcza, grejpfrut, czerwona porzeczka i cytryna.
Nuty serca: róża herbacina, sitowie, konwalia trzcina cukrowa i cynamon.
Nuty bazy: piżmo, cedr i nuty drzewne. 

Jak dla mnie jest to idealny zapach na ciepłe, upalne lato (wystarczy spojrzeć na nuty zapachowe), kiedy to nie chcemy rezygnować z perfum, a zależy nam na czymś świeżym i delikatnym. Zapach owoców, kwiatów i cytrusów  świetnie współgra ze sobą, dając nam uczucie orzeźwienia i świeżości. Jest to jeden z tych zapachów, których według mnie nie można przedawkować.

Jeśli chodzi o jego trwałości, to nie jest ona zła, jednak trzeba zaznaczyć, że nie jest to zapach który po jednej aplikacji będzie wyczuwalny przez cały dzień. Z kompozycjami owocowo-kwiatowymi najczęściej już tak jest, że do najtrwalszych one nie należą. Tak więc decydując się na jego zakup trzeba mieć to na uwadze. Jednak na pewno nie jest zapach który zaraz po aplikacji znika z naszej skóry.

Zapach Moschino I Love Love często też jest mylony z innym bardzo popularnych zapachem.
Mowa tu o perfumach Light Blue od Dolce & Gabbana. Osobiście kilka osób pytało mnie, czy właśnie tą kompozycją pachnę. Ich zdziwienie było bardzo wielkie kiedy mówiłam, że to Moschino. Niektóre panie, których ulubionym zapachem jest właśnie Light Blue nie mogły uwierzyć, że to nie te perfumy. Tak więc sami musicie przyznać, że te dwa zapachy rzeczywiście muszą być bardzo podobne.


Tak więc, jeśli i Wy jesteście fankami lekkich, orzeźwiających nut, to serdecznie mogę polecić Wam ten zapach.

Ja myślę, że jeszcze nie raz do niego wrócę, gdyż jest to mój faworyt  na gorące letnie miesiące.

Pozdrawiam
:)


niedziela, 26 listopada 2017

Wrześniowy Glossybox - Edycja UK

Witajcie!
Dzisiaj czas na przedstawienie Wam wrześniowego Glossyboxa. Wiem, że mamy już koniec listopada, jednak ostatnio jestem pochłonięta kupowaniem świątecznych prezentów, więc sami rozumiecie, skąd to moje opóźnienie.   Ale już nadrabiam zaległości i przedstawiam Wam zawartość Glossyboxa. 


Cała zawartość prezentuje się tak.


-TAYLOR'S 32 - Wybielająca pasta do zębów 
Z tego typu produktami zawsze mam problem. Uważam, że jakoś nie pasują one do idei pudełek Glossybox. 
Ma być kosmetycznie, trochę luksusowo, a dostajemy pastę do zębów...
Mimo wszystko, produkt na pewno się nie zmarnuje, gdyż jak zapewne każda z Was, używam tego typu produktów na co dzień ;). Pasta ma za zadanie chronić oraz wzmacniać nasze zęby, usuwać wszelkie przebarwienia, a także walczyć z kamieniem nazębnym.  Do tego zawiera witaminę E która ma korzystnie działać na nasze dziąsła. Na plus trzeba zaznaczyć, że produkt jest naturalny, pozbawiony SLS, a w swoim składzie posiada fluor. 
Jest to produkt pełnowymiarowy o wartości £5.


-MONU SKINCARE - Ujędrniający olejek do twarzy
Z kosmetykami tej marki miałam już wcześniej do czynienia i zawsze byłam z nich bardzo zadowolona.
Produkt ma w swoim składzie zawiera olejek różany a także paczuli których zadaniem jest odżywienie naszej skóry, a także ujędrnienie oraz jej rozświetlenie. Olejek można można stosować rano jak i wieczorem.
Z tego produktu jestem naprawdę zadowolona, gdyż moja twarz bardzo lubi wszelkie olejki, zwłaszcza jesienią i zimą, więc można powiedzieć, że Glossybox wstrzelił się z tym kosmetykiem idealnie. 
 Pojemność jaką otrzymałam to aż 30ml. Jak na olejek do twarzy, to jest to dość sporo i na pewno wystarczy mi na dość długo, gdyż tego typu produkty są bardzo wydajne. 
W sklepie internetowym tej marki sprawdziłam, że 30ml tego olejku kosztuje £21.95. Wychodzi więc na to, że otrzymałam produkt pełnowymiarowy, z tym że w sklepie olejek można kupic w szklanej buteleczce z pipetką, co na pewno znacznie ułatwia jego aplikację, mój natomiast zamknięty jest w plastykowej małej buteleczce.


-SKINFIX - Krem naprawczy do rąk
Tego typu produktów u mnie nigdy nie za wiele. Zwłaszcza jesienią i zimą, kiedy to wiatr i niskie temperatury dają naszej skórze dłoni niezły wycisk. Krem zawiera masło shea, witaminę E oraz olejek z migdałów, które mają sobie świetnie radzić z ekstremalnie suchą skórą naszych dłoni. Produkt jest także przeznaczony dla osób które zmagają się z egzemą na dłoniach. Pojemność jaką otrzymałam (30ml) idealnie się sprawdzi na co dzień w torebce. 
 90ml tego kremu kosztuje £12.99


-STYLONDON - Silikonowa gąbeczka do nakładania makijażu oraz kremów
 Powiem Wam, że u mnie do nadkładania podkładu na twarz najlepiej sprawdzają się własne palce.
Mam co prawda kilka jajeczek, gąbeczek czy też pędzli do nakładania tego typu produktów, i od czasu do czasu po nie sięgam, jednak po jakimś czasie i tak wracam do nakładania podkładu własnymi palcami. Nie wiem czemu się tak dzieje. Może to kwestia przyzwyczajenia?  Jak będzie z tą gąbeczką, czas pokaże. Myślę, że z chęcią ją przetestuję, gdyż z taką formą gąbki do nakładania makijażu jeszcze nie miałam styczności. Silikonowa formuła ma zapewnić nam większą higieniczność oraz mniejsze zużycie nakładanych produktów, niż to ma miejsce w przypadku używania standardowych gąbeczek do makijażu. 
Produkt pełnowymiarowy o wartości  £5.99


- PIXI BY PETRA - Żel do brwi
Natura obdarzyła mnie ładnymi ciemnymi brwiami, które nie wymagają  ode mnie zbyt wiele. Na co dzień delikatnie je przyciemniam, ale tak naprawdę mogłyby się one i bez tego obyć, gdyż same w sobie są one już dość ciemne. Często kiedy wykonuję prosty, delikatny makijaż, malowanie brwi sprowadzam tylko do pociągnięcia ich przezroczystym żelem, który nadaje im jednolity kształt i utrzymuje włoski przez cały dzień w jednym miejscu. Jak  dotąd używałam żelu marki Benefit i byłam z niego bardzo zadowolona. Sprawdzał się on u mnie idealnie.  Mam nadzieję, że z tym produktem od Pixi będzie tak samo, jednak jego pierwsze testy jeszcze przede mną.  Jedyne co już zauważyła, i co nie bardzo mi odpowiada, to jego dość mocny alkoholowy zapach. Wszystko wyjaśniło się po tym, jak spojrzałam na jego skład. Alkohol jest tam na trzecim miejscu. 
Produkt pełnowymiarowy o wartości £12.


I tak przedstawia się zawartość wrześniowego Glossyboxa.
Ogólnie rzecz biorąc jestem z niego zadowolona. Wszystkie produkty na pewno z chęcią przetestuję, chociaż nie ukrywam, że zamiast pasty do zębów wolałabym otrzymać coś innego. Jednak mimo wszystko i tak oceniam zawartość tego box'a na plus.

 A Wy co sądzicie o jego zawartości?

Pozdrawiam
;)

niedziela, 19 listopada 2017

Instagram

Witajcie!
Weekend powoli dobiega końca. Mam nadzieje, że chociaż trochę odpoczęliście. U mnie jak zwykle te dwa dni były dość intensywne. Jednak nie narzekam, gdyż ja im więcej mam do zrobienia tym bardziej jestem zorganizowana. Tak już mam, i dobrze mi z tym. Mimo natłoku rzeczy i spraw do załatwienia, udało mi się także trochę zrelaksować i odpocząć.
Jutro początek nowego tygodnia, który mam nadzieję, że będzie pełen pozytywnej energii.
Tego sobie i Wam życzę!

A na koniec kilka fotek z mojego Instagrama.
Miłego oglądania.


Londyńska Mała Wenecja.


Zawartość jednego z Glossybox'ów.


Uwielbiam zielone herbaty, a te Liptona smakują mi wyjątkowo.


Książęcy dom czyli Pałac Buckingham.


Idealne miejsce na poranną kawę.


Pisarka którą niedawno odkryłam i której książki wyjątkowo przypadły mi do gustu.


Super dodatek w postaci pomadki marki Benefit.
Ach jak ja uwielbiam te kosmetyczne gratisy :)


Londyńska architektura zachwyca mnie od lat.

 
Anglicy kochają naturę, parki czy też swoje ogrody, o które z reguły bardzo dbają.
A co kiedy mieszka się na barce?? Pomysłowy człowiek i w tym przypadku znajdzie sposób na to, aby otoczyć się zielenią.


Sami musicie przyznać, że  uroczo to wygląda.


Jesień, jesień i szeleszczące liście pod stopami.


Chwila przyjemności.


Kolejna dobra powieść.


Angielskie magazyny ostatnio rozpieszczały nas do granic możliwości.
Mam nadzieję, że dalej tak będzie :)


Zielono mi :)
Super pomysł na urozmaicenie fontann w parku.


To tyle z moje strony na dzisiaj.
Trzymajcie się ciepło i do usłyszenia.

;)

sobota, 11 listopada 2017

Świąteczny plan

Witajcie!
Można by powiedzieć, że święta zbliżają się do nas wielkimi krokami. Zwłaszcza w Londynie daje się to odczuć. Tutaj większość ulic jest już pięknie oświetlona, a ze sklepowych witryn spoglądają na nas renifery i mikołaje. Nie da się ukryć, że świąteczną atmosferę już czuć w powietrzu. Wiem, wiem, że nadal mamy listopad i do Bożego Narodzenia zostało jeszcze ponad miesiąc czasu, jednak ja już od dwóch tygodni rozpoczęłam przygotowania do tych najważniejszych dni w roku. Uważam, że dobry plan do podstawa organizacji, a że ja raczej należę do osób bardzo zorganizowanych to rozumiecie, że u mnie im wcześniej tym lepiej. Po prostu nienawidzę robić czegokolwiek na szybko.

Tak więc jeśli i Wy chcielibyście już zacząć przygotowania do świąt, a nie wiedzie jak się do tego zabrać, to zapraszam na dzisiejszy post. Być może pomoże on Wam lepiej wszystko zaplanować i nie robić niczego w pośpiechu.



1. Lista prezentów.
Ponieważ od kilkunastu lat mieszkam w Londynie, swoją listę prezentów dzielę na dwie części. 
Po jednej stronie kartki spisuje te które powędrują do Polski, a po drugiej te które muszę kupić dla osób mieszkających na stałe w Wielkiej Brytanii. Taka lista pozwala mi mniej więcej oszacować ile prezentów muszę kupić, a także czy też nikogo nie pominęłam. Ja ogólnie jestem wzrokowcem i zawsze wolę wszystko sobie zapisać. Takie listy sprawdzają się dobrze wtedy, kiedy liczba osób do obdarowania jest dość spora. Dzięki niej na pewno nikogo nie pominiemy. Zwykle jak już skompletuje prezent dla poszczególnej osoby, odhaczam ja na liście.

Ponieważ prezenty do Polski wysyłam na początku grudnia (chce mieć pewność, że dotrą ona na pewno przed świętami), zwykle to na nich koncentruje się na początku. Kupno prezentów, którymi będę obdarowywać swoich znajomych w UK, zostawiam sobie zwykle na grudzień. Dzięki temu podziałowi, kupowanie świątecznych podarków nie sprawia mi problemów i nie powoduje u mnie bólu głowy.

Jeśli chodzi o prezenty jestem dość praktyczna i zawsze wolę kupić coś, co wiem, że daną osobę ucieszy.
Jeśli natomiast mam jakieś wątpliwości jeśli chodzi o wybór prezentu, to wtedy wprost pytam o sugestie. Zwykle w takich przypadkach proszę o podanie kilku propozycji, gdyż chce aby osoba przeze mnie obdarowywana nadal miała niespodziankę podczas odpakowywania  prezentu. Stosuję tą metodę od kilku lat i sprawdza się ona u mnie idealnie. 



2. Pakowanie prezentów.
Nie wie  jak jest u Was ale ja bardzo lubię tą czynność i co roku ją wręcz celebruję.
Pakowanie prezentów sprawia mi ogromną radość i zawsze wkładam w to wiele serca.
Uważam, że skoro już coś komuś darujemy, to wypada także tą rzecz pięknie zapakować, gdyż tym oto sposobem wyrażamy swój szacunek do danej osoby. Ja zwykle stawiam na proste świąteczne opakowania. Wyjątek stanowią tylko prezenty dla dzieci, tutaj stawiam na bardziej wymyślne i kolorowe papiery do pakowania. Do każdego z podarków doklejam plakietę z imieniem adresata, co w przypadku wcześniejszego pakowania sprawdza się idealnie, gdyż pomaga to uniknąć pomyłek, zwłaszcza kiedy większość prezentów pakujemy w ten sam papier.
Tak jak wspomniałam wcześniej, pakowanie sprawia mi wielką przyjemność i zwykle poświęcam na to niedzielne popołudnie, kiedy to nie muszę się nigdzie śpieszyć i wszystko mogę  sobie spokojnie zapakować.


3. Świąteczne kartki
Tradycja wysyłania świątecznych kartek w UK, ma dość długą historię. Ja powiem Wan szczerze bardzo lubię tą formę składania sobie świątecznych życzeń. Uważam, że każda bliska dla nas osoba, zasługuje na to, żeby w tych wyjątkowych dniach otrzymać od nas kartkę, z własnoręcznie napisanymi przez nas życzeniami. Tak jak przy prezentach świątecznych, tutaj także z pomocą przychodzi mi lista osób którym chcę wysłać życzenia. Zwykle są to trzy listy: na pierwszej znajdują się osoby z Polski, na drugiej znajomi z UK i reszty świata, a trzecia lista to podopieczni "Marzycielskiej poczty", którym chcę zrobić niespodziankę w postaci świątecznej kartki.
Na wypisywanie kartek także zostawiam sobie jakieś weekendowe popołudnie, kiedy to w zupełności mogę się oddać temu zajęciu, które notabene sprawia mi ogromną przyjemność.

4. Świąteczne porządki.
Jestem osobą która lubi porządek i ład wokół siebie. Tak więc wielkie świąteczne sprzątanie zwykle mnie omija, gdyż ja na co dzień raczej mam porządek w domu. Jednak mimo wszystko, staram się zajrzeć do szaf i pozbyć niepotrzebnych rzeczy czy też ubrań, a także znaleźć czas na posprzątanie tych zakamarków do których zaglądam rzadziej. Zwykle tego typu prace rozkładam sobie na kilka tygodni. Dzięki temu nie czuję znużenia ani zmęczenia tego typu pracami. 



5. Lista świątecznych potraw
Kiedy już z prezentami i kartkami się uporam, przychodzi czas na stworzenie listy świątecznych potraw.
Zwykle rozpisuje sobie co będę gotować i jakie też półprodukty do danych dań będą mi potrzebne.
Później taką listę zabieram ze sobą na zakupy i  wiem co też w moim koszyku musi wylądować.
Po zakupach przychodzi czas już tylko na gotowanie.

6. Czas dla siebie
Ponieważ przygotowania do świąt zaczynam tuż po święcie zmarłych, mam wystarczająco dużo czasu, aby sobie wszystko dobrze zaplanować. Pomaga mi to uniknąć pośpiechu, zmęczenia a także frustracji, że z czymś nie zdarzę, albo o czymś zapomnę.   Dzięki temu zawsze przed świętami znajduję czas aby się odpręży, zadbać o siebie czy też w spokoju ubrać choinkę, no i do kolacji wigilijnej zasiąść zrelaksowana i uśmiechnięta. W końcu po tą jest ten czas aby się zrelaksować i odpocząć, a nie ze skwaszoną miną siadać do stołu.


Ten świąteczny plan stosuję już od kilku lat i sprawdza się on u mnie idealnie.
Postanowiłam podzielić się nim z Wami, bo być może, komuś on ułatwi przygotowania do tych pięknych, chociaż dla niektórych bardzo stresujących dni.
 

Pozdrawiam i uciekam aby realizować kolejny punkt z mojego świątecznego planu.
Do następnego.
;)

sobota, 28 października 2017

"Sztuka kochania " - Michalina Wisłocka

Witajcie!!
Jesień to czas kiedy to nadrabiam filmowe zaległości. 
Wiadomo, krótsze dni, a co za tym idzie dłuższe wieczory, sprzyjają lenistwu na kanapie :)
Ostatnio korzystając z kilku wolnych dni, razem z moim narzeczonym zrobiliśmy sobie mały maraton filmowy. Tak jakoś się złożyło, że postawiliśmy na polskie kino, i wszystkie obejrzane przez nas filmy była naszej rodzimej produkcji. Dzisiaj chciałabym Wam przybliżyć jeden z nich. 
Tak więc zapraszam Was na "Sztukę kochani"... 

 
 
 Dokładnie pamiętam dzień, kiedy jako wczesna nastolatka, odkryłam książkę "Sztuka kochania" na półce w swoim rodzinnym domu. Czy byłam tą pozycja jakoś szczególnie zaskoczona? Raczej nie, gdyż wychowałam się w domu, gdzie nie było tematów tabu, tak wiec książka o tej tematyce raczej mnie nie zaskoczyła. Jednak uważam, że dla wielu na pewno stała się ona źródłem wiedzy na temat seksu.  
 
 
 
Historii najsłynniejszej seksuolog czasów PRL-u, chyba nikomu nie muszę tu przedstawiać. 
Myślę, że większość z Was już widziała ten film, a jak nie, to na pewno słyszała o tej nieustraszonej kobiecie, która zrewolucjonizowała  podejście Polek do seksu. 
 Ja mimo iż wiedziałam czym zajmowała się Michalina, to tak naprawdę na temat jej życia prywatnego nie wiedziałam kompletnie nic. Chcąc poszerzyć swoją wiedzę na jej temat, zanim przystąpiłam do oglądania filmu, postanowiłam zapoznać się z jej biografią, i w tym celu sięgnęłam po książkę " Michalina Wisłocka. Sztuka kochania gorszycielki". 
 
 
 Już od pierwszych stron tej książki totalnie przepadłam. Wręcz nie mogłam się od niej oderwać. 
Nie da się ukryć, że życie Michaliny raczej do nudnych nie należało, a jej pokrętne stosunki rodzinne czy też miłosne, powodowały, że książkę czytało się jednym tchem.


 Gdy już zapoznałam się z życiorysem najsłynniejszej polskiej seksuolog, stwierdziłam, że czas zobaczyć jak też historia jej życia została zekranizowana. Muszę przyznać, że film mnie pozytywnie zaskoczył. Rola Magdaleny Boczarskiej - pierwszorzędna. Uważam, że zagrała ją genialnie. Sama historia przedstawiona w filmie jest odzwierciedleniem jej biografii, która została dość starannie przeniesiona na ekran. Film ogląda się naprawdę dobrze, gra aktorska  jest na wysokim poziomie, no i dodatkowo mamy w nim wątek edukacyjny. Jak dla mnie film naprawdę godny polecenia.

Pozdrawiam
:)

niedziela, 15 października 2017

Instagram

Witajcie!!
Jesień to okres kiedy większość z nas częściej przebywa w domu. Wiadomo, krótsze dni sprawiają, że mamy większą ochotę zostać w naszych czterech kątach i rozkoszować się ciepłem domowego ogniska, gorącą herbatą czy też dobrą książką.  U mnie przynajmniej tak to właśnie wygląda. Jesień to u mnie czas dobrych powieści czytanych pod kocem, blask świeć i hektolitry wypijanych herbat :). 
Mam nadzieję, że ten nadchodzący okres pozwoli mi się trochę wyciszyć i zrelaksować, gdyż ostatnie miesiące, jak nie lata, były dla mnie dość stresujące. Teraz mam nadzieję trochę zwolnić i zając się bardziej sobą i otoczeniem wokół mnie.
Trzymam kciuki aby mój plan się zrealizował. Jestem jednak pełna optymizmu i wierzę, że mi się uda :).
 
 Chciałabym też wrócić do częstszego pisania bloga, gdyż mimo moich rzadkich wizyt tutaj ostatnio, sprawiała mi to naprawdę dużą przyjemność. Myślę jednak, że  te dłuższe jesienne  wieczory ułatwią mi częstsze zaglądanie tutaj.
Póki co chciałabym się zwami podzielić kilkoma zdjęciami z mojego Instagrama. Będzie to chyba już ostatnia porcja wakacyjnych fotek. Tak więc zapraszam, abyście razem ze mną powspominali lato, które niestety odeszło już w zapomnienie...
 
 
 Wakacyjna lektura, która być może do najlżejszych książek nie należała, jednak warto było się nad nią pochylić, aby zobaczyć, jak wygląda życie za klasztornymi murami w Polsce.


 Mój wakacyjny zapach.


Wakacje w Polsce.


 Popołudniowa kawa z mamą smakuje najlepiej.


 Piękne wakacyjne zachody słońca.


W Polce było pięknie, ale Londyn także ma w sobie wiele uroku.
Uwielbiam architekturę tego miasta.


Popołudnia w londyńskich parkach z dobra książką i kawą to sama przyjemność i relaks.


Kierunek Portugalia.


Faro z lotu ptaka.


 Niżej...


 ... coraz niżej...

 ...aż w końcu...


 ...lądujemy ;)


 Roślinność Portugalska wyjątkowo przypadła mi do gustu.








I na koniec jeszcze urodzinowy prezent, który idealnie będzie pasował do długich jesiennych wieczorów, czyli świeczka od Jo Malone.  


I to tyle ode mnie na dzisiaj.
Pozdrawiam i życzę Wam udanego dnia.

Pozdrawiam
;)

sobota, 23 września 2017

Nowości Zapachowe

Witajcie!!
Niestety muszę stwierdzić, że lato już nas pożegnało :(.
Nie powiem, że się jakoś z tego powodu smucę, gdyż ja osobiście bardzo lubię jesień.
Możliwość otulenia się ciepłym szalikiem i miękkość ogromniastych swetrów działa na mnie relaksująco.
Nie wiem jak to jest u was, ale u mnie właśnie w tym okresie zmieniają się  preferencje zapachowe jeśli chodzi o perfumy, których na co dzień używam.  Z nastaniem jesieni sięgam zwykle bo mocniejsze zapachy które zawierają w sobie otulające naszą skórę aromaty.
Jednak zdaje sobie sprawę, że niektórzy cały rok sięgają po ten sam zapach, gdyż go po prostu uwielbiają, albo też idealnie on do nich pasuje.
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić kilka nowości zapachowych, które w ostatnim czasie pojawiły się w perfumeriach. Nie są może to typowo jesienne aromaty, ale  być może któryś z nich na tyle Was zainteresuje, że postanowicie uczynić go waszym tym jedynym, ulubionym. 



Marc Jacobs - Daisy Dream Kiss

Twórcą tej kwiatowo-owocowej kompozycji jest Amandine Clerc-Marie.
Nuta głowy: czarna porzeczka, grejpfrut i ananas.
Nuta serca: frezja, jaśmin i rabarbar.
Nuta bazy: ambroksan, piżmo i cedr. 
 Cena: 50ml - 295zł



****


Tous - Bonjour Senorita  


Twórcą tych kwiatowo-owocowych perfum jest Nathalie Lorson.
Nuta głowy: bergamotka, mango i malina.
Nuta serca: kokos, gujawa i herbata jaśminowa.
Nuta bazy: egzotyczne drzewa, paczula i wanilia. 
Cena: 50ml - 235zł;  90ml - 325zł



****


Prada - Candy Gloss


Twórcą tej kwiatowo-owocowych perfum jest Daniela Andrier.
Nuta głowy: czereśnia i liść czarnej porzeczki.
Nuta serca: wiat pomarańczy, róża i brzoskwinia.
Nuta bazy: migdał, wanilia, piżmo, heliotrop i benzoes. 
Cena: 30ml - £39;  50ml - £53;  80ml - £67


****


Dolce & Gabbana - Light Blue Eau Intense 


 Twórcą tej kwiatowo-owocowej kompozycji jest Olivier Cresp.
Nuta głowy:  cytryna i zielone jabłko.
Nuta serca: aksamitka i jaśmin.
Nuta bazy: drzewo bursztynowe i piżmo.
Cena: 25ml - 239zł;   50ml - 339zł


****


Escada - Fiesta Carioca


 Te kwiatowo-owocowe perfumy są idealną kompozycją na lato.
Nuta głowy: marakuja, malina i liść fiołka.
Nuta serca: passiflora, kwiat pomarańczy i jaśmin.
Nuta bazy: piżmo, cedr i benzoes.
Cena: 50ml - 249zł  


****


L'Occitane - Terre de Lumiere

Twórcami tego zapachu są: Calice Becker, Shyamala Maisondiue orar Nadege Legarlantezec.
Nuta głowy: bergamotka,piżmo ambrowe i różowy pieprz.
Nuta serca: miód i lawenda.
Nuta bazy: piżmo, akacja, gorzki migdał i fasolka tonka.
Cena: 50ml - 299zł


****

Pozdrawiam
:)